Na przystanku stoi dwóch psychologów. Czekają na różne autobusy. Tak się zagadują, że jednemu autobus ucieka. – Kurczę, stary, uciekł ci autobus. Chcesz o tym porozmawiać?

Tak postrzegani są psychologowie. Psychoterapeuci z kolei siedzą u wezgłowia tapicerowanej kozetki i słuchają zwierzeń o wydumanych problemach z matką. Do psychologów chodzą znudzeni bogacze, dzieci z plecenia pedagoga, przemocowcy z nakazu kuratrora itd. To także częsty obraz pacjentów i psychologów. Motywacji do wizyty w gabinecie bez bieli jest bardzo dużo. Nigdy nie są kwestią mody. A są tak różne, jak różne są kłopoty, problemy, wspomnienia, traumy, krzywdy, smutki, nieporadności i bezradności. Na szczęście szukanie pomocy nie jest już powodem do wstydu, wyśmiewania czy wytykania palcami. Nie wymaga też pieniędzy, bo psychologowie przyjmują także w ramach NFZ-u. W przeciwieństwie do leczenia stomatologicznego nie ma różnicy- każda porada, wysłuchanie, terapia jest równoważna. Nie ma „porady amalgamatowej".
 
Chemia
Jednak żeby terapia przyniosła rezultaty między pacjentem a psychologiem musi zawiązać się porozumienie. Kiedy nie poczujemy zwykłej sympatii do psychologa nie ma mowy o udanej terapii. Nie ma w tym nic złego, niewłaściwego czy wydumanego. Kiedy nie ma chemii najlepiej od razu zmienić terapeutę i znaleźć tego odpowiedniego. Im szybciej tym lepiej. Dla dobra obu stron.

Psychoterapia zazwyczaj trwa kilka miesięcy, czasem lat. To ciężka, trudna praca pacjenta. Zmaganie się z demonami przeszłości, z lękami, agresją, niepowodzeniami. Uzmysławianie sobie błędów własnych i bliskich. Przyznawanie do podłości i krzywd. Do bycia ofiarą i sprawcą. Nie przypomina pogaduszek z przyjaciółką przy winie i „Bridget Jones" ani relaksujących zbiegów SPA. Nie ma się też co łudzić, że to psychoterapeuta rozwiąże wszystkie problemy, pacnie terapeutyczną różdżką  i kłopoty znikną.

Zdarza się jednak i tak, że wystarczy jedna rozmowa, by wyjaśnić, naprostować i ukierunkować dalsze działanie. Do gabinetu przychodzą osoby zaniepokojone swoją postawą wobec dziecka, męża, świata. Jestem podłą matką, fatalną żoną i złym człowiekiem. Kazali mi przyjść itd. Tymczasem okazuje się, że emocje jakie targają „pacjentem"  są czymś naturalnym, wręcz wskazanym. Że bunt nastolatka jest reakcją obronną, a obojętność męża skrajnym przemęczeniem.
 
Między kapustą a horoskopem
Kolorowe pisma, portale internetowe, blogi, fora roją się od psychologii. Nie ma okładki, która nie zapowiadałby (obok seksu) tematu duszy i sposobu jej leczenia. Nowe trendy walczą o prymat, psychoterapeuci niemal wszystkich redakcji rozprawiają się hurtowo z emocjami,  traumami i problemami czytelników i czytelniczek. Uczestniczki grupowych i indywidualnych metod terapeutycznych dzielą się wrażeniami i polecają. Opisują i radzą jak domowym sposobem przepędzić depresję  i alkoholizm. Potęga tkwi w tobie, bądź swoim terapeutą, szczęście w weekend pozwól sobie na radość i inne mądrości. Dochodzą do tego popularne tytuły psychologicznych podręczników, które opisują przeróżne terapie. Do wyboru do koloru. Przyparci do muru, albo z czystej ciekawości stosują najbardziej absurdalne, niebezpieczne i kosmiczne terapie na sobie i swoich bliskich. Przestrzegałbym przed gazetowymi terapiami i samodzielną interpretacją podręczników. Psychologia, może i nie jest geometrią wykreślną, ale wymaga rozwagi i poważnego podejścia. Rozbrajania bomby nie można się nauczyć z internetowego poradnika. I czy powierzylibyśmy nasze dziecko korespondencyjnemu pediatrze?


Jacek Pawłowski

Komentarze  

0 #1 Gif man 2017-03-20 23:27
ok
Cytować
0 #2 Franka 2017-03-21 20:13
To miłośc naszych serc wszystko leczy.....innej drogi nie ma. :-)
Cytować

Dodaj komentarz

Komentarze na portalu e-KG.pl są własnością ich twórców. Kołobrzeski Serwis Informacyjny nie ponosi odpowiedzialności za opinie pozostawione w serwisie.
Jeśli jakikolwiek komentarz uważasz za obraźliwy lub narusza jakiekolwiek zasady komentowania w serwisie napisz na adres: redakcja@e-kg.pl

Kod antyspamowy
Odśwież

 

×
Reklama