-Te święta spędzę sobie w domu - postanawiają tysiące ludzi. Nie pójdą na miejską wigilię dla samotnych, wymówią się od zaproszeń miłych sąsiadów, nie skorzystają z propozycji przyjaciół. Dzieciom stąd powiedzą, że jadą tam, a tym stamtąd, że będą tu. Spędzą tak jak będzie im najlepiej. Bez sztucznych uśmiechów, tajskiej zupy zamiast barszczu i sajgonek w roli uszek. Bez brania pożyczek, żeby dorównać wypasionym prezentom od tych, którym powodzi się, że ho, ho, ho.

Dobrze, kiedy święta są „magiczne”, „rodzinne”, „radosne”, „wesołe” i „pogodne”. Kiedy dom rozbrzmiewa kolędami, wypełnia się zapachami i oczekiwaniem na przyjazd bliskich, na kolację i gwiazdkę ze śniegiem, reakcję na prezenty i te wszystkie dzwoneczki. Na wyspany poranek i parę innych rzeczy i zdarzeń. Jednak nie wszyscy uwielbiają święta, nie wszystkim kojarzą się jednoznacznie srebrno i „piernikowo”.

Dajmy sobie (i innym) prawo do smutku, łez i wspomnień. Nie udawajmy za wszelką cenę, ze u nas jest wspaniale. Każda emocja musi wybrzmieć, nawet kiedy jej czas wypadnie na święta. Oczywiście nie twierdzę, że zwalnia to bliźniego od zainteresowania się drugim człowiekiem i zamykania na głucho pokoju z białym obrusem. Nie ma się jednak co obrażać kiedy ktoś zaproszenie na wspólną wigilię odrzuci.

Ale żeby nie było tak beznadziejnie i smutno to zawsze będę twierdził, że bożonarodzeniowy czas to moment w jakimś stopniu przełomowy. I nie chodzi tylko o łupanie opłatka i choinki w lesie. Święta to dobry okres, żeby też i samemu się przełamać i odezwać, a przede wszystkim wybaczyć. Całkiem po prostu, sobie i innym, byle szczerze. W tym wyjątkowym czasie jak najbardziej wypada wyciągnąć rękę do zgody, a wyciągniętą serdecznie uścisnąć. Wiem, trąci komunałem i „białym puchem”, ale to naprawdę działa.

Poza tym święta to doskonały pretekst, z powodzeniem można przepędzić dumę i zadziałać. Przeprosić, poprosić i ukochać. Dlaczego w styczniu pustoszeją gabinety psychoterapeutów? Bo ludzie się godzą, wyjaśniają i się starają.
Wiemy jak święta spędzą gwiazdy i politycy, co zjedzą, dokąd pojadą, jak się ubiorą itd. Wiemy też jak przeżyć święta i nie zwariować oraz co zrobić kiedy nie będzie przy tym Kevina. Jestem też przekonany, że większość z nas w głębi serca wie jakie święta powinny być, żeby były świąteczne. Bo wcale nie chodzi o czyste z dwóch stron okna, wypastowaną podłogę pod kanapą czy choinkę po sufit. Moim zdaniem chodzi o dobroć. I już.

Jacek Pawłowski


Aktualności

Sport

Region

Szkoły i przedszkola

 

×
Reklama