Biegacz znad Parsęty, ultramaratończyk Zbigniew Malinowski wrócił z kolejnego biegu. Jak sam wspomina, tym razem była to naprawdę mordercza wyprawa. Kambodżańskie bezdroża, robactwo, a przede wszystkim warunki atmosferyczne mocno dały się we znaki kołobrzeżaninowi.
Znany jest jednak z nieustępliwości, która zaowocowała ukończeniem 128-kilometrowego biegu w ekstremalnych warunkach. Malinowski rywalizował z przeszło 60-cioma innymi biegaczami, z czego na mecie zameldowało się jedynie 20-stu. Przebycie tego dystansu zajęło mu 23 godziny i 39 minut, co uplasowało go po środku stawki. - To najfajniejsza wyprawa z moich wypraw na zawody mimo, że okupiona wieloma cielesnymi niedogodnościami. Ultra Trial D"Angkor, to wyższa inteligencja emocjonalna, eliksir szczęścia, dzika satysfakcja, czego doświadczyłem biorąc nim udział – podsumowuje imprezę Z. Malinowski.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze