×

Ostrzeżenie

Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
„Błyskotki" to ujęcie kobiet jakby nie miały nazwisk, cech osobowych, lecz należały do wspólnej klasy zjawisk nieistotnych, błahych" - pisze Inga Iwasiów, pisarka, krytyk literacki, profesor nauk humanistycznych Uniwersytetu Szczecińskiego. Bezpardonowy atak na kołobrzeskie prezydentki, a także brak odzewu ze strony lokalnych samorządowców, pokazuje niestety, że jest w naszym mieście przyzwolenie na dyskryminację i seksizm.


Co się stało?


Od dłuższego czasu, za sprawą jednego z kołobrzeskich portali, w przestrzeni publicznej zaistniało słowo „Błyskotki", określające dwie panie wiceprezydent, które od połowy listopada „zarządzają" miastem. To apogeum wcześniejszej nagonki, która za sprawą tych samych panów, pojawiała się w internecie czy na antenie kołobrzeskiego radia. Nie chcemy wyjaśniać co oznacza słowo „Błyskotki" i jak bardzo to określenie dyskredytuje i lekceważy drugiego człowieka. Poprosiliśmy o to eksperta; wykładowcę akademickiego, pisarkę i profesora nauk humanistycznych – Ingę Iwasiów z Uniwersytetu Szczecińskiego (wypowiedź publikujemy na końcu artykułu).

Żadnego objaśnienia nie wymagają natomiast komentarze, które ukazały się pod omawianym materiałem. Publikujemy kilka z nich; „następnym razem niech rozdają kondomy" (to apropos jednej z urzędniczek, która wręczała swoje wizytówki) „znikąd przyszłyście i donikąd pójdziecie", „niech zaproszą na drinka, impreza się rozkręci i kto wie, czy nad ranem nie będziemy na TY". Wszystkie te komentarze, według informacji zawartej na portalu, zanim na nim zaistnieją, są wcześniej moderowane, a więc sprawdzane przez administratora. Czy to więc możliwe, aby nikt ich wcześniej nie zauważył? To pytanie retoryczne.

Na szczęście są na to w Polsce paragrafy. Ale prawnicy i sądy to nie wszystko. Ważne, aby takie zachowanie zostało potępione społecznie.


Cisza dzwoni w uszach


Dlatego dziwi cisza i brak odzewu w tej sprawie. Nie pojawił się dotychczas żaden oficjalny komentarz ze strony kołobrzeskich samorządowców, działaczy i radnych obojga płci (ani ze strony rządzącej ani opozycyjnej). Miała miejsce tylko jedna konferencja środowisk kobiecych, która jest teraz obiektem ataku podczas klasycznego manewru odwracania kota ogonem (ze sprawcy w ofiarę). W programie, w którym zaledwie kilka dni wcześniej obrażano urzędniczki, pojawiają się liderzy wszystkich klubów radnych (sic!); Dariusz Zawadzki (Kołobrzescy Razem), Jacek Woźniak (Obywatelski Kołobrzeg) i Maciej Bejnarowicz (PiS). To jak jest? Nikogo nie bulwersuje, że w Kołobrzegu, w XXI wieku można jeszcze „zarzucić" drugiemu człowiekowi, że jest kobietą? „Błyskotką" czyli kimś gorszym, mniej wartym, mniej rozumnym, nieznaczącym. Można się przy tym rechotać i poklepywać po plecach? I nie czuć obciachu i niestosowności własnych zachowań. Bareja? Nie – to Kołobrzeg.

Być może cisza dzwoni w uszach, bo jest tak, jak napisała Monika Makoś w swoim felietonie „Że co?! Nie rozumiem, bo jestem kobietą", określenie dwóch pań pojawiało się już wcześniej w rozmowach z politykami płci przeciwnej – zawsze jednak nieoficjalnie. To za sprawą portalu, choć nie powinno, zaistniało w przestrzeni publicznej. Jak się dzisiaj okazuje, z przyzwoleniem. Same „Błyskotki", mylenie nazwisk, ostentacyjne lekceważenie może się wydawać niegroźne, nieistotne, „zabawne", za historie „grubszego kalibru" można przecież stanąć przed sądem.


Wbrew powadze urzędu


Dotychczas powaga urzędu była zachowana – rządziło przecież trzech panów. Chwilę wcześniej wprawdzie, przed wyborami, mogła być zaskoczona Wioletta Dymecka, którą jako kandydatkę na prezydenta, deprecjonowano atakując jej kobiecość. W komentarzach, które pojawiały się wszędzie, dotykano jej wyglądu, sposobu ubierania się, życie prywatnego. W rozmowie z naszym portalem skomentowała ten fakt, mówiąc, że kandyduje na prezydenta, nie „na modelkę".

Podobnych komentarzy oszczędzono natomiast Januszowi Gromkowi. To oczywiste, że trudno mężczyznę urazić zarzucając mu męskość. Kobiecość można ośmieszyć natomiast w każdy sposób, pomijając kompetencje, rzetelność, wykształcenie. Wystarczy „zawiesić się" na wyglądzie zewnętrznym, „histerycznym" zachowaniu, bo to przecież mężczyźni okazują emocje, a kobiety mają okres.


Wybaczcie dosadność, ale przecież wszyscy to znamy. Jeśli więc teraz nie powiemy „stop", jeśli nie pokażemy, że takie zachowania to obciach i żenada, to prostu pozostaniemy na prowincji intelektualnej i mentalnej.


Profesor Inga Iwasiów:

Kobietom w polityce zawsze próbuje się dowieść, że działają na nieswoim terenie. Wydana niedawno w polskim przekładzie książka Mary Beard „Kobiety i władza" zawiera przykłady walki z polityczkami przy pomocy słów i obrazów etykietujących. Np. w kampanii o prezydenturę między Clinton a Trumpem wykorzystywano obraz Meduzy, karykaturyzujący silną kobiecość. Niekiedy polityczki odwracały typowe atrybuty płci na swą korzyść: przykładem może być sposób noszenia torebki przez Margaret Thatcher.

„Błyskotki" to po pierwsze ujęcie kobiet jakby nie miały nazwisk, cech osobowych, lecz należały do wspólnej klasy zjawisk nieistotnych, błahych. Często mówiło się o kobietach w polityce „paprotki", wskazując, że nie mają swojego zdania, zaledwie dekorują Biuro Polityczne w PRL-u czy inne gremium w partiach po 1989 roku. Te błyskotki pewnie nawiązują do paprotek, ale niosą dodatkowy element urazy, związany z faktem, że panie prezydentka i wiceprezydentki w niczym nie przypominają „typowego polityka". Podwójnie razi mnie łatwe przechwycenie przez dziennikarzy, którzy powinni być obiektywni, tego przezwiska. Spójrzmy jednak na umniejszającą nie tylko osoby, lecz poprzez nie także urząd, desperacką próbę obrony terytorium. Kobiety w polityce? Ot, takie błyskotki, pobłyszczą i pójdą sobie – mówią zaniepokojeni mężczyźni. Zapewne przeliczą się, ponieważ kobiety świetnie pracują i przywodzą w samorządach.

Komentarze  
+67 #1 Stoned 2019-02-07 21:27
Prawda w czystym przekazie, i to jest rzetelne dziennikarstwo.
+60 #2 ryś 2019-02-08 06:05
świetny tekst, opinia eksperta w punkt. panowie Dz. i R. pogrążają się a dzisiejszy tekst o wyklętych dziennikarzach to tylko dowód na jakieś zdrowotne chyba kłopoty. oni uwierzyli w to, że kreują politykę i społeczne poglądy... wnioski są takie, że należy unikać odchudzania i siłowni bo szkodzą
-42 #3 Zalogowany 2019-02-08 07:55
Małomiasteczkowe prezydentki, niekompetentne, ****** ze strachu przed trudnymi pytaniami. Obrona=atak. Lepiej zgnoić przeciwnika oskarżając o rasizm niż wreszcie wziąć się do roboty. Ja jestem wykształcony i intelygentny ale nie podjął bym takiej pracy jako wice. Bo nie mam doświadczenia samorządowego. A te gwiazdy? Jaka ich metoda? Ukrywać się za plecami ujaczyńskiego.
+8 #4 Robert 2019-02-08 09:45
Brawo Pani redaktor!
Świetny i spokojny tekst. Zważywszy na okoliczności nawet za spokojny :-) Brakuje tylko Pań Wiceprezydentek, ich stanowiska.

ZALOGUJ SIĘ ABY MIEĆ MOŻLIWOŚĆ KOMENTOWANIA