×

Ostrzeżenie

Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Niespełna dwa miesiące czekali kibice na kolejne derby pomiędzy Gwardią Koszalin a Kotwicą Kołobrzeg. Niedzielny pojedynek, który zawsze elektryzuję zarówno  piłkarzy jak i kibiców, zakończył się zwycięstwem "Biało-niebieskich"  0:2. Autorami trafień byli Sebastian Deja oraz Marcin Trojanowski.

Jako faworytów spotkania, mimo dwóch ostatnich porażek z rzędu wskazywano Kołobrzeżan, bowiem Gwardia boryka się od dłuższego czasu z problemami finansowymi, a co za tym idzie, jej kadra złożona jest głównie z młodzieżowców. Jednak jak mówi piłkarskie porzekadło „derby rządzą się swoimi prawami” znalazło ono potwierdzenie i w tym meczu.

Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Składała się głównie ze sporej ilość walki, fauli oraz nerwowości po obu stronach boiska. Kotwica już w 5 minucie  była bliska objęcia prowadzenia. Piłka po strzale z dystansu Sebastiana Dei zatrzymała się na poprzeczce. Na następną dogodną sytuację trzeba było czekać około dwóch kwadransów. Tuż przed przerwą napastnik gości Michał Marczak nie wykorzystał znakomitej okazji, uderzając wprost w dobrze interweniującego Adriana Hartleba. Gwardziści ograniczający się do zadań defensywnych tylko raz wykreowali szansę na zdobycie bramki, kiedy to Sebastian Ginter udanym przyjęciem piłki wypracował sobie pozycję do strzału, lecz uderzenie z ostrego kąta przeszło tuż obok lewego słupka.

Po wyjściu z szatni na drugą część pojedynku, ku zaskoczeniu widzów to Gwardia przejęła inicjatywę gry. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Japończyk Keisuka Naka popisał się kapitalną próbą z okolic 30 metrów, ale debiutujący w zespole Kotwicy Bartosz Piotrowski wyciągnął się jak struna i wybił piłkę na rzut rożny. Gdy wydawało się, że kwestią kilku minut jest zdobycie bramki przez podopiecznych Łukasza Drożdzla, to Kotwica stanęła przed znakomitą szansą. W 63 minucie po zamieszaniu w polu karnym spowodowanym złym wybiciem piłki przez bramkarza, obrońca gości Mateusz Bachelda rozpaczliwie interweniował ręką na linii bramkowej. Sędzia Karol Arys ukarał go czerwoną kartką i podyktował rzut karny dla przeciwników, który pewnie wykorzystał Sebastian Deja. Grająca w dziesiątkę Gwardia nie składała broni, lecz wchodzący z ławki Michał Trojanowski po indywidualnej akcji strzelił gola na 0:2. Piłkarze z Kołobrzegu tuż przed końcowym gwizdkiem mogli całkowicie pogrążyć koszalińską drużynę. Arbiter kolejny raz dopatrzył się przewinienia w polu karnym gospodarzy, ale tym razem Dawid Retlewski został zatrzymany przez Adriana Hartleba, a jego próba dobitki karnego okazała się fatalna. Kołobrzeski snajper nie trafił w piłkę, będąc 3 metry przed bramką. Po tej sytuacji nic ciekawego nie wydarzyło się na murawie. Złożona w większości z młodzieżowców Gwardia musiała uznać wyższość nie grającej rewelacyjnie Kotwicy, ostatecznie przegrywając 0:2.

Zawodnicy prowadzeni przez Sławomira Suchomskiego dzięki temu zwycięstwu częściowo zrehabilitowali się za poprzednie niepowodzenia. Prawdziwy trudny sprawdzian czeka ich jednak w przyszłej kolejce. Ich rywalem będzie lider Mieszko Gniezno.

ZALOGUJ SIĘ ABY MIEĆ MOŻLIWOŚĆ KOMENTOWANIA

 

×
Reklama