Reklama

 

 



Ciąg dalszy sprawy myśliwego, który postrzelił kobietę. Kolejne przesłuchania

30/04/2019 12:21

Między innymi członków Koła Łowieckiego „Rybitwa" i biegłego z zakresu balistyki przesłuchano w związku ze sprawą Andrzeja W. To myśliwy, który jest oskarżony o postrzelenie, w czasie nielegalnego polowania, jadącej samochodem kobiety.

 

Sprawa jest bardzo nietypowa, opisywaliśmy ją wielokrotnie – do wydarzenia doszło w ubiegłym roku w październiku, po godzinie 22, w okolicach miejscowości Bezpraw. Jadąca w stronę drogi krajowej nr 6, kobieta poczuła nagle bardzo ostry ból w nogach. - Sądziłam, że coś się stało z samochodem, że jakiś plastik mnie uderzył. Nie przyszłoby mi do głowy, że to był postrzał – mówiła Emilia Kaczorowska podczas ostatniego przesłuchania.

 

Według ustaleń śledczych, to właśnie 30-letni Andrzej W. w tym miejscu i czasie oddał nieudany strzał do stada dzików, którego wynikiem było postrzelenie jadącej kobiety. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że miejsce w którym strzelał, zabezpieczone było nasypem, który tworzył naturalną ochronę przed kulami. Według jego zeznań, w tym samym czasie mogło polować jeszcze dwóch myśliwych.

Reklama

 

Na poniedziałkowym przesłuchaniu, informacje o tym, że polowanie Andrzeja W. nie było legalne, potwierdził i prezes i członek zarządu Koła Łowieckiego „Rybitwa". - Pan W. nie posiadał wymaganych prawem dokumentów do wykonywania polowania – mówił jeden z myśliwych – Aby je wykonywać trzeba mieć m.in. upoważnienie indywidualne do wykonywania polowań. Ja takie wydaję. Jest to druk ścisłego zarachowania. W tym przypadku nie przedłużyłem takiego upoważnienia (w przypadku W. straciło ono ważność – dop.red.), bo myśliwy się do mnie nie zgłosił.

Reklama

 

Obaj myśliwi potwierdzili również, że w przypadku Andrzeja W. zabrakło wpisu do książki ewidencji polowań. Podali również informację o wykluczeniu 30-latka z koła łowieckiego. Jeden z panów tłumaczył, że podstawą takiego działania było „wysoce nieetyczne zachowanie w stosunku do wszystkich myśliwych w Polsce, bo sam zeznał (Andrzej W. - dop.red.), że kłusował, no i wyrządził krzywdę pani. Wszyscy koledzy uznali, że w szeregach klubu nie chcą takiego myśliwego". Prezes „Rybitwy" zeznał natomiast, że przyczyny usunięcia Andrzeja W. z organizacji nie miały nic wspólnego z toczącym się procesem.

Reklama

 

Podczas rozprawy przesłuchano również ponownie ofiarę zdarzenia. Kobieta potwierdziła, że zamierza ubiegać się o odszkodowanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości