Jednego z naszych fotoreporterów zaintrygował fakt, co dzieje się z jedzeniem o które proszą go, za każdym razem, mężczyźni żebrzący pod jednym z dużych kołobrzeskich marketów. Postanowił więc prześledzić, czy produkty żywieniowe, które wręczają żebrzącym co wrażliwsi mieszkańcy naszego miasta, rzeczywiście są konsumowane przez „potrzebujących”. Jeśli ktokolwiek tak myślał, a sądzimy, że jednak niewielu z Was, niestety musimy go rozczarować.
Dziennikarskie śledztwo (sic!) naszego fotoreportera, wykazało, że pasztety, jogurty, bułki, czy inne jedzeniowe zdobycze wziętej pod lupę zorganizowanej grupy żebrzącej są popołudniami zanoszone do okolicznych budynków. Z całą pewnością możemy stwierdzić, że nie jest to działalność charytatywna – mężczyźni wchodzą z pełnymi reklamówkami, wychodzą bez toreb, za to kierują się od razu do sklepu do działu z napojami wyskokowymi. Wyrażenie „upłynnianie towaru” dosłownie i w przenośni opisuje proceder z którym mamy tutaj do czynienia.
Stąd nasz apel do Was, zanim pomożecie komuś, zastanówcie się czy nie myli on Waszej dobrej woli z naiwnością ;-).


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze