Do Komendy Wojewódzkiej w Szczecinie wpłynął list od kobiety, która wyraziła podziękowania za pomoc jednemu z kołobrzeskich policjantów – Łukaszowi Zającowi. - To oddany człowiek o wielkim sercu, chciałabym, aby został doceniony za skuteczną pomoc – napisała. Co takiego zrobił posterunkowy, że kobieta zdecydowała się na to, aby pisemnie wyrazić wdzięczność?
Autorka listu opisała historię, podkreślając, że policjant uratował jej córkę. - Cała sytuacja odbyła się w Gościnie z 1 na 2.02.25 w nocy ok. godziny 3:00. Moja córka po ciężkim rozstaniu miała chwilowy kryzys i myśli rezygnacyjne. W nocy zadzwoniła do mnie koleżanka córki i powiedziała, że ta zażyła leki i się żegnała (...). Mi matce cały świat się zawalił (…) Ja mieszkam daleko, tuż pod Warszawą i co zrobić na odległość? Na całe szczęście jeżdżąc w odwiedziny do córki poznałam po sąsiedzku pana Łukasza. Po poznaniu się i wymianie nr. telefonu wiedziałam, że będąc daleko mogę liczyć na jego pomoc i wsparcie – napisała kobieta.
Tak się stało. Z opisu zdarzenia wynika, że będąc po godzinach pracy i w sytuacji prywatnej, policjant natychmiast udał się do córki interweniującej matki. Zastał ją nieprzytomną, ocucił, zbadał ciśnienie, pytał o leki, które wzięła i zaopiekował się nią. To również dzięki rozmowie z posterunkowym, jak podkreśliła autorka listu, jej córka w kolejnych dniach udała się do terapeuty, a jej stan psychiczny się poprawił.
Za to wszystko, że zapobiegł i miał wpływ w tak ciężkiej sprawie dla mnie i mojej córki, chcę jeszcze raz oficjalnie podziękować – napisała kobieta.
Trzeba przyznać, że tego typu - listowne podziękowania od zwykłych obywateli nie zdarzają się codziennie w jednostkach policji. To chyba jedna z najbardziej wdzięcznych form uznania za wykonaną pracę i po prostu – bycie człowiekiem w trudnych sytuacjach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze