Początek Mikołajkowych zawodów nie był zbyt optymistyczny dla Energi Kotwicy. Nie dość, że inowrocławski obiekt znany jest w kraju, jako „zimna hala”, to jeszcze lekko zmrozili nas gospodarze, dość szybko obejmując prowadzenie po naszych mało skutecznych akcjach. Dość powiedzieć, że w piątej minucie prowadzili oni 11:4, a w siódmej 17:6 po kontrze, skończonej przez Grzegorza Małeckiego, najlepszego gracza miejscowych (w pierwszej kwarcie 12, w meczu 28 punktów). Naszym „nie szło”. Nie wchodziły wolne, nasza ostatnio bolączka. W ciągu pierwszych pięciu minut; pięć nie trafionych, w kwarcie skuteczność 25 procent (2/8). Niewiele lepsza była skuteczność „z gry” (29 proc.). Ta więc część meczu, do jak najszybszego zapomnienia.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze