O toalecie za 10 zł w Kołobrzegu jest głośno nawet w ogólnopolskich mediach. Ostatnio prywatny szalet przy Kamiennym Szańcu stał się przedmiotem dyskusji na jednym z portali społecznościowych. Turyści pytają – skąd ta cena, jak to możliwe? Cóż... popyt czyni podaż.

Co takiego niezwykłego jest w płatnej prywatnej toalecie? Ano wydaje się, że nic; każdy restaurator może sobie ustalić cenę za korzystanie z szaletu w restauracji i z reguły dla osób przypadkowych ustala ją na tyle wysoką, aby je zniechęcić do traktowania obiektu jak Toi Toi.
Toaleta przy Kamiennym Szańcu zyskuje jednak na atrakcyjności, ze względu na położenie, tuż przy samej plaży i otwarty charakter obiektu. W związku z tym stała się częścią dobrze, jak się wydaje, prosperującego przedsiębiorstwa, i z pewnością przynosi całkiem niezłe dochody. Aby z niej skorzystać, trzeba, przypomnijmy, zapłacić 10 zł, a chętnych nie brakuje. Nie brakuje również reklamy w całej Polsce, że za wizytę w WC w Kołobrzegu trzeba zapłacić niebagatelne pieniądze.
W ostatnim czasie ten temat był na przykład grillowany w Polskim Radiu 24 przez redaktora Adriana Klarenbacha, który pytał jednego z posłów jak polscy turyści mogą sobie pozwolić na wydawanie takich kwot. W tej rozmowie, cena za kołobrzeską toaletę stała się symbolem rosnącej inflacji, niestety nie pojawiła się informacja, że należy ona do prywatnego przedsiębiorcy, który po prostu na tym zarabia.
A przypomnijmy, że za skorzystanie z miejskiego szaletu trzeba zapłacić 2 zł. Niestety, o tym cicho...

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze