Trzech obywateli Niemiec, którzy w miniony piątek, zostali sprowadzeni z jeziora Resko Pomorskie, najprawdopodobniej planowało eksplorację jeziora. Wątpliwości w tej sprawie nie ma dyrektor kołobrzeskiego Muzeum Oręża, który zajął stanowisko na swoim facebookowym profilu.
Przypomnijmy: Niemcy zostali sprowadzeni na ląd przez służby ratunkowe. Na jezioro wypłynęli pomostem pływającym czyli specjalną tratwą wyposażoną w silnik, który w trakcie wyprawy uległ awarii. Mieli ze sobą specjalistyczny sprzęt, m.in. pompy czy worki wypornościowe pozwalające podnosić z dna duże przedmioty. Mężczyźni nie posiadali zezwoleń na prowadzenie jakichkolwiek prac poszukiwawczych.
Sprawą zajmuje się obecnie policja z Gryfic, jednak w tym temacie wypowiedział się również Aleksander Ostasz. „Prowadzili najprawdopodobniej poszukiwania. Gdyby nie awaria silnika nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli. Ktoś kto prowadzi prace na wodzie, w lutym na czymś takim jest albo bardzo nierozsądny albo bardzo nie chce być widzianym” - napisał na swoim profilu Fb dyrektor kołobrzeskiego muzeum.
Historia jeziora jest niezwykle ciekawa. W 1945 roku Resko Przymorskie było wykorzystywane jako lądowisko wodnopłatowców Luftwaffe. W marcu tego właśnie roku doszło w tym miejscu do katastrofy (w wyniku postrzału radzieckiej artylerii) samolotu Dornier Do 24, który ewakuował niemieckiego dzieci z oblężonego Kołobrzegu. Zginęło wówczas około 80 osób, nikt nie ocalał.
Zobacz również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze