Reklama

 

 



Pedofil nie wyjdzie na wolność. Po 10 latach odsiadki trafi do zakładu zamkniętego

24/10/2017 18:48

Dziesięć lat temu ta sprawa wstrząsnęła całym miastem. 41-letni wówczas, schorowany działacz Związku Niewidomych, jeden z mieszkańców kołobrzeskiego blokowiska, został aresztowany i oskarżony o wykorzystywanie seksualne swoich dzieci oraz kręcenie z ich udziałem filmów pornograficznych. Przyznał się i odsiedział 10 lat w więzieniu. Sąd zdecydował właśnie, że pedofil nie wyjdzie na wolność.




Jak podaje portal TVN24.pl, Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że mężczyzna pozostanie w specjalnym ośrodku w Gostyninie, gdzie przebywał od kilku miesięcy, po odbyciu kary więzienia. Dlaczego się tam znalazł? Dyrektor Aresztu Śledczego w Starogardzie Gdańskim, w którym Robert M. odbywał karę, wystąpił do sądu o uznanie pedofila za osobę niebezpieczną i stwarzającą zagrożenie. Prosił o skierowanie 52-letniego obecnie mężczyzny do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Do jego wniosku przychylił się dopiero Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Wcześniej gdański Sąd Okręgowy, chciał mężczyznę wypuścić, nakładając na niego jedynie obowiązek poddania się terapii odwykowej. Jako przyczynę swojego postanowienia, sąd podał „poważne niedowidzenie” pedofila, które miało eliminować ewentualne zagrożenia z jego strony.

Dziś już wiadomo, że 52-latek pozostanie w zamknięciu.

Sprawa Roberta M. jest bulwersująca. Został aresztowany ponad 10 lat temu przez funkcjonariuszy wrocławskiej policji, którzy rozpracowali ogólnopolską siatkę pedofili. Jednym z nich okazał się ten nie podejrzewany przez nikogo, mocno niedowidzący mężczyzna, działacz Związku Niewidomych w Kołobrzegu. Oskarżony przyznał się, że wykorzystywał seksualnie swoje dzieci; córkę, od trzeciego roku życia oraz dwa lata starszego syna. Z udziałem własnych dzieci kręcił także filmy pornograficzne, które następnie rozpowszechniał w sieci. Materiał dowodowy był tak drastyczny, że policjanci, którzy go przeglądali, musieli skorzystać z pomocy psychologicznej. Filmy zawierały między innymi sceny pedofilskie z udziałem zwierząt.
Według śledczych Robert M. nie widział niczego złego w swoim postępowaniu.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości