Reklama

 

 



Sebastian S. skazany. Sąd: „Mężczyzna dążył do spotkania z 14-latką”

23/03/2018 17:27

10 tysięcy złotych grzywny będzie musiał zapłacić 39-letni kołobrzeżanin, który półtora roku temu umówił się „na seks” z 14-letnią dziewczynką. Mimo że nastolatka naprawdę nie istniała, cała sytuacja była tzw. prowokacją obywatelską, a oskarżony ostatecznie zrezygnował ze spotkania z dziewczyną, sąd nie dał wiary pokrętnym tłumaczeniom Sebastiana K. i uznał jego winę.




Sędzia Marek Grzymkowski długo uzasadniał swój wyrok. - W ocenie sądu wina oskarżonego wątpliwości nie budzi(...) – wyjaśniał – Sprawca zmierzał do realizacji czynu zabronionego(...). To przestępstwo, które polegało na złożeniu propozycji obcowania płciowego z osobą małoletnią i konsekwentnej realizacji tej propozycji (…).


Sędzia Grzymkowski podkreślał, że cała sprawa jest jednak niezwykle trudna, bo opiera się na ustawie prawnej, która wśród samych prawników wzbudza ogromne dyskusje i wątpliwości.


Chodzi o paragraf który określa, że „usiłowanie zachodzi także wtedy, gdy sprawca nie uświadamia sobie, że dokonanie jest niemożliwe ze względu na brak przedmiotu nadającego się do popełnienia na nim czynu zabronionego(...)”. Jak tłumaczył sąd, w przypadku Sebastiana S., takiego właśnie przedmiotu czyli ofiary nie było. Fikcyjna „Monika” z którą miał uprawiać seks oskarżony, istniała jednak, zdaniem sądu, w psychice sprawcy, a to wystarczy, aby uznać go winnym popełnienia przestępstwa.


Sąd nie przychylił się również do wniosku prokuratury o ukaranie oskarżonego 10 miesiącami pozbawienia wolności (w zawieszeniu na 3 lata – dop.red.), a uznał, że karą bardziej dotkliwą dla sprawcy będzie wysoka grzywna w wysokości 10 tysięcy złotych.


Zaraz po wyjściu z sali sądowej, apelację zapowiedział obrońca skazanego, mecenas Wiesław Breliński. Z dziennikarzami rozmawiał również sam Sebastian S. Oskarżony nie potrafił rzeczowo wyjaśnić motywów swojego zachowania. Stwierdził jednak, że jest osobą niewinną, ponieważ miał świadomość, że bierze udział w prowokacji. Nadmienił również, podobnie jak w jednym ze swoich zeznań, że rozmowy z fikcyjną nastolatką prowadził z kolegą, którego nazwiska nie chce jednak zdradzać.


Przypominamy: sytuacja rozpoczęła się w listopadzie 2016 roku. Wówczas Mateusz Giec, w ramach tzw. prowokacji obywatelskiej, podał się na internetowym czacie za 14-letnią dziewczynkę. Z fikcyjną „Moniką” umówił się 38-letni wówczas Sebastian S. Jego intencje były jasne od początku – chciał się umówić z nastolatką „na seks” Giec o całej sprawie powiadomił organa ścigania i wraz z policjantami, zastawił na podejrzanego zasadzkę. Sprawca został ujęty, choć w ostatniej chwili zrezygnował z odwiedzin u nastoletniej dziewczynki. (iws)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości