Informujecie nas o tym, że wysechł sztuczny strumyk płynący ulicą Gierczak wzdłuż ogrodzenia Muzeum Oręża Polskiego. Pytacie, czy to koniec zwanej przez niektórych „Wisełki" czy „małej Parsęty". My z kolei pytamy w kołobrzeskim magistracie.
Okazuje się, że wszystkiemu winny jest niski stan wody w Parsęcie. Na końcu strumyka usytuowana jest studnia, która na zasadzie naczyń połączonych czerpie wodę z pobliskiej rzeki. Kiedy się zapełni, tworzy obieg i woda pompowana jest na górę, skąd grawitacyjnie spływa z powrotem do studni.
Niestety niski stan Parsęty nie pozwala napełnić studni. W Kołobrzegu w najbliższym czasie ma się pojawić człowiek zajmujący się tego typu systemami. Magistrat poprosił o sprawdzenie możliwości, napełniania i uszczelnienia studni. Jedno jest pewne. Miejsce nie ulegnie likwidacji, a woda ma wrócić do strumyka najszybciej jak to będzie możliwe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze