Już dwa tygodnie zamieszkuje altanę w przydomowym schronisku prowadzonym przez Majkę Walentynowicz – bocian, który został po prostu Boćkiem, czeka na życzliwych ludzi, którzy przetransportują go do opolskiego ośrodka. Tylko w tym miejscu ptak może odzyskać utracone zdrowie.

Dziki Kołobrzeg Majki Walentynowicz już od kilku lat zajmuje się rannymi ptakami – tylko w sezonie, przez domowe schronisko, przewinęło się ich około 60, część nadal pozostaje w tym miejscu. Dwa tygodnie temu trafił tutaj również Bociek. - Przywiozła go para, która jechała trasą z Trzebiatowa. Wyskoczył na drogę, widac było, że ma coś z nogami, ma problem z poruszaniem się – opowiada M. Walentynowicz. Ostatecznie okazało się, że ptak ma źle zrośniętą nogę. - Moglibyśmy go wypuścić, ale na wolności na pewno nie pożyłby długo. Jest łatwym kąskiem dla wszelkiej maści drapieżników – mówi właścicielka schroniska.
Po dłuższych poszukiwaniach okazało się, że Boćkiem może zająć się opolski ośrodek. Tam ptak ma szansę odzyskać zdrowie. Majka Walentynowicz szuka więc życzliwych ludzi, którzy byliby w stanie przetransportować Boćka – z Kołobrzegu lub Koszalina – właśnie do tego miejsca. Dodajmy, że schronisko Dziki Kołobrzeg pomaga zwierzętom operując jedyne własnymi środkami – stąd apel do tych, którzy mogą pomóc w przewiezieniu bociana.
Być może wśród naszych Czytelników znajdzie się ktoś taki. Tutaj możecie znaleźć wszystkie namiary do Dzikiego Kołobrzegu:
https://www.facebook.com/dzikikolobrzegmajkawalentynowicz


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze