To miała być historyczna chwila i choć nie zakończyła się pełnym sukcesem, pozostaje jednym z najbardziej imponujących sportowych wyczynów ostatnich lat. Bartłomiej Kubkowski po raz kolejny podjął próbę przepłynięcia Bałtyku wpław.
Wystartował ze Szwecji, obierając kurs na Dziwnów. Przez blisko 55 godzin mierzył się z zimnem, falami i własnymi słabościami. Pokonał około 159 kilometrów, bez snu, bez możliwości dotknięcia łodzi asekuracyjnej. Posiłki otrzymywał na specjalnej tyczce, by nie złamać zasad obowiązujących przy tego typu wyzwaniach.
Do spełnienia marzenia zabrakło niewiele, bo zaledwie 11 kilometrów. W środowy poranek, skrajnie wyczerpany, musiał zakończyć swoją próbę i wyjść z wody.
Choć tym razem nie udało się dopłynąć do mety, determinacja Kubkowskiego budzi ogromny podziw. Jego wysiłek miał też wymiar charytatywny; pływak wspiera zbiórkę dla dzieci z Fundacji Cancer Fighters.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze