Reklama

 

 



Adrian Tomicki chce kontrolować radnych, radni skontrolują Tomickiego

Najmłodszy radny 19-letni Adrian Tomicki wywołał burzę na sesji Rady Miasta poruszając temat kontroli zatrudnienia radnych w spółkach Urzędu Miasta. Część działaczy zarzuciła wnioskującemu wybiórczość, szczucie, a także psucie wizerunku Rady Miasta. Pojawił się także wniosek o zbadanie rzeczywistego miejsca zamieszkania młodego radnego, który w Kołobrzegu ma być jedynie zameldowany.

Interpelacja A. Tomickiego (PiS) pojawiła się na stronach kołobrzeskiego magistratu już kilka tygodni temu, jednak zarzewiem konfliktu miał być materiał z udziałem radnego wyemitowany w telewizji Polsat. W nagraniu, ale także na sesji, radny Tomicki podkreślił, że inspiracją do kontroli kołobrzeskich radnych były dla niego wydarzenia ze Szczecina i Wrocławia – w tym ostatnim mieście ujawniono, że cztery osoby poprzedniej kadencji w miejskich spółkach zarobiły łącznie 5 mln zł. To właśnie ta wypowiedź wzbudziła ponad godzinną dyskusję w trakcie której padały i sensowne i mniej racjonalne wypowiedzi. Miejscami trudno było oprzeć się wrażeniu, że to sam fakt zapytania o zatrudnienie jest dla części osób dużym problemem.

Jako pierwszy odezwał się radny Kamil Barwinek (Tak dla Kołobrzegu), który publicznie podkreślił, że od 5 lat jest pracownikiem Zarządu Portu Morskiego. Zaznaczył, że kontrola A. Tomickiego w jego opinii jest wybiórcza i wpłynęła jedynie do spółek miejskich oraz jednostek i zakładów budżetowych kontrolowanych przez kołobrzeski magistrat. - Zapytałem pana radnego, czy jego działania będą obejmowały także radnych w starostwie powiatowym, Urzędzie Marszałkowskim czy spółkach Skarbu Państwa. Pan radny odpowiedział, że nie jest jeszcze posłem ani senatorem, aby to robić, także traktuję to jako próbę kontroli wybiórczej, próbę działania politycznego o którym trzeba mówić głośno – mówił K. Barwinek. Działacz odczytał oświadczenie w którym zaznaczył, że jego działalność społeczna (m.in. organizacja Wigilii dla Samotnych, długoletnie prowadzenia sztabu WOŚP w Kołobrzegu) dała mu wysoki mandat od mieszkańców – w minionych wyborach uzyskał trzeci wynik (po prezydentkach – dop. red.) w wyborach samorządowych.

Reklama

Bardzo emocjonalnie wypowiadała się radna Izabela Zielińska (Wspólnota Samorządowa) o której zatrudnienie po wyborach w Miejskich Wodociągach i Kanalizacji pytał już także radny Krzysztof Plewko. Działaczka rzuciła w przestrzeń nieco szokujące w kontekście działalności radnego sformułowanie, że „w samorządzie rodziny i miejsca zatrudnienia się nie rusza”, a następnie zaatakowała Tomickiego wypominając mu wiek, niedojrzałość, a także podkreślając, że radny nie płaci za swoje utrzymanie. Czy ma to znaczenie w kontekście sprawy? Ocenią to mieszkańcy.

Bartosz Bieńkowski z klubu PiS uznał część wypowiedzi radnej za „próbę zastraszania”. Z kolei radny Dariusz Zawadzki (Koalicja Samorządowa), kierownik oddziału Miejskiej Biblioteki na Ogrodach, zaapelował do A. Tomickiego o zaprzestanie brnięcia w ten temat, mówiąc wprost, że młody działacz jest sterowany przez osoby trzecie i zaznaczając, że za swoje sugestie i porównania może trafić przed sąd.

Reklama

Ostatecznie do prezydent miasta Anny Mieczkowskiej wpłynął wniosek radnych Zuzanny Hazubskiej (Tak dla Kołobrzegu) I Sandry Kielnik- Kałużnej (Wspólnota Samorządowa)o kontrolę rzeczywistego miejsca zamieszkania A. Tomickiego, który, jak wskazują wypowiedzi, które padły na, w Kołobrzegu ma być jedynie zameldowany. Według przepisów radny Rady Miasta musi mieszkać w miejscu, które jako działacz reprezentuje. W przypadku kiedy tak nie jest radny traci mandat.

Co zrozumieli mieszkańcy z tej dyskusji?

Ważne pytanie w kontekście całej sprawy zadał Piotr Buda (PiS). - Czy zatrudnienie radnego w spółce podległej miastu może mieć wpływ na decyzje radnego w aspekcie głosowania w kluczowych sprawach dla miasta?

Reklama

Dla mieszkańców ta kwestia jest niezwykle ważne – to bowiem pytanie o działanie samorządowców w kontekście dobra publicznego, dobra mieszkańców miasta, którzy na tychże radnych głosują. Transparentność jest więc podstawą – mieszkańcy chcą wiedzieć gdzie radni są zatrudnieni, chcą znać ich kompetencje, chcą mieć pewność, że to właśnie dzięki tym umiejętnościom radni zawdzięczają swoje stanowiska. A umówmy się – to niezwykle rzadkie zjawisko, chociaż się zdarza, także w Kołobrzegu.

Jednak trzeba podkreślić rzecz oczywistą - zatrudnianie radnych w spółkach samorządowych bądź państwowych to zjawisko powszechne i dotyczące wszystkich partii politycznych. Otwarta pozostaje więc kwestia, kto ma moralne prawo do zadawania takich pytań.

Reklama

Na pewno my – wyborcy. (iws)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/10/2024 21:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości