
Miasto otrzymało odpowiedź od autora słynnych „rybek” - instalacji „Ławica” znajdującej się na bulwarze przy ul. Rzecznej i Narutowicza. Artysta, poprzez swoich prawników, proponuje kolejne rozwiązania, które miałyby wzmocnić sypiącą się rzeźbę. Nie zgadza się również na demontaż swojego dzieła i zwrot 80 tys. zł.
Przypomnijmy; w lipcu tego roku Urząd Miasta wypowiedział umowę Piotrowi Dumie, który kilka lat temu, wygrał ogłoszony przez ówczesnego prezydenta Janusza Gromka, konkurs na rzeźbę upiększającą miasto. Już od chwili montażu pojawiły się problemy z trwałością dzieła, w związku z tym ulegało ono ciągłym transformacjom mającym zabezpieczyć instalację m.in. przed odpadaniem rybek, stanowiących jej integralną część. Obecnie rzeźba zupełnie nie przypomina wygranego w konkursie projektu.
To właśnie dlatego miasto zażądało demontażu dzieła i zwrotu wydanych na nie 80 tys. zł.
Piotr Duma nie zgadza się ze stanowiskiem miasta.
- Mogę zapewnić, że na pewno nie zgodzimy się na, proponowane przez autora, kolejne próby „naprawienia” instalacji. Nie wykluczamy, że sprawa trafi do sądu – mówi Michał Kujaczyński, rzecznik prasowy kołobrzeskiego magistratu.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zabierz gościu te karnisze, oddaj kasę miastu i miej godność !
Pierwotna wersja, ta zwycięska, była "całkiem, całkiem" ale to co finalnie wykonano, to jakiś żart. Moim zdaniem wykonawca chciał przyciąć więcej i zastosował złe materiały. Po prostu rurki ze stali nierdzewnej (nie wiem jakie mają grubości ścianek) okazały się niestabilne ale na pewno były dużo tańsze niż pręty o tej samej średnicy, które na 100% nie wygiąłby żaden wiatr.
Zabierz gościu te karnisze, oddaj kasę miastu i miej godność !
Pierwotna wersja, ta zwycięska, była "całkiem, całkiem" ale to co finalnie wykonano, to jakiś żart. Moim zdaniem wykonawca chciał przyciąć więcej i zastosował złe materiały. Po prostu rurki ze stali nierdzewnej (nie wiem jakie mają grubości ścianek) okazały się niestabilne ale na pewno były dużo tańsze niż pręty o tej samej średnicy, które na 100% nie wygiąłby żaden wiatr.