Ważniejsze są miejskie inwestycje za sprzedaż gruntów czy zielony kawałek terenu, który pokryły w ostatnich latach samosiejki? Dyskusja w tym temacie rozgorzała na ostatniej sesji Rady Miasta.
Temat wycofania ze sprzedaży jednej z działek przy ul. Morawskiego, gdzie znajdują się jeszcze tereny przeznaczone „pod młotek" i zabudowę rozpoczął Krzysztof Plewko (Koalicja Samorządowa). Dyskusja rozgorzała przy projekcie uchwały w sprawie przeznaczenia do sprzedaży jednej z takich działek, na której, jak poinformował radny, znajdują się drzewa o nawet półtora metrowym obwodzie. - Samosiejki nie oznaczają, że jest to roślinność niepełnowartościowa, mówimy o betonozie, a chcemy sprzedać pod zabudowę działkę na której znajduje się takie drzewa(...). Chciałbym, aby radni pojechali zobaczyli ten teren zanim zdecydują, że chcą go pozostawić do zabudowy – mówił radny podczas sesji.
W dyskusję z K. Plewko wszedł Ryszard Szufel z Koalicji Obywatelskiej, który podkreślił z kolei, ze sprzedaż działek to „jeden z elementów zarządzania miastem i pozyskiwania środków na inwestycje". - Mamy do wykonania wiele przedsiewzięć, które zostały przyobiecane. To są realne potrzeby inwestycyjne mieszkańców miasta np. inwestycje drogowe – podkreślał działacz. - Do tematu powinniśmy podejść pragmatycznie, a nie populistycznie – dodał Kamil Barwinek z KO. Radny Szufel zaznaczył także podczas dyskusji, że „w Kołobrzegu mamy odpowiednią ilość zieleni, co potwierdzają również dokumenty" - miasto ma co kilka lat przeprowadzany operat uzdrowiskowy. - W Kołobrzegu nie dzieje się nic nadzwyczajnego, sprzedaż gruntów miała miejsce za każdego prezydenta. Środki pozyskane z tego działania, przyczyniły się do rozwoju miasta.
Nie przekonało to opozycji czyli klubu Prawa i Sprawiedliwości – radni podkreślali, że działka powinna być włączona do Parku Fredry jako teren zielony, choć jak się okazało, decyzja o jej sprzedaży została podjęta przez Radę Miasta w 2014 roku. Już wówczas teren próbowano sprzedać, to się jednak nie udało. Projekt uchwały, który trafił na ostatnią sesję, związany był z faktem, że działkę uszczuplono o kawałek ziemi, który włączono pod drogę. - To, że 15 lat temu zadecydowano, że trzeba sprzedawać, nie znaczy, że nie możemy tego zmienić – zaznaczył z kolei Jacek Kalinowski z PiS, a jego kolega Piotr Buda pytał, jak stawianie kolejnego hotelu ma przysłużyć się mieszkańcom.
Głos zabrała zastępczyni prezydent Ewa Pelechta, która wyjaśniała, że działka może być zabudowana jedynie w 30 procentach, zwróciła się również do opozycji z uwagą, że to także ich decyzja. - Mamy określone parametry, radni w 2020 roku, w tym także państwo, zadecydowali, że będzie to 30 procent więc nie ma możliwości wyciąć wszystkiego w pień, jeśli już sprowadzacie państwo to do kwestii wycinania drzew. Poza tym funkcja dla tych terenów to usługi zdrowia i turystyki, ważne dla rozwoju naszego uzdrowiska – mówiła prezydent.
Ostatecznie większością głosów radnych (Koalicja Obywatelska i Wspólnota Samorządowa) przegłosowano projekt uchwały w sprawie sprzedaży działki. O fakcie tym, we właściwy już sobie sposób, poinformowali na swoim fanpage, radni klubu PiS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze