Reklama

 

 



Banery wyborcze irytują czy pomagają? Czyli kiedy estetyka przegrywa ze zdrowym rozsądkiem

Im bliżej wyborów tym coraz trudniej znaleźć w Kołobrzegu wolną od wyborczych plakatów przestrzeń. Irytują się mieszkańcy, bo miasto jest dosłownie zaklejone plakatami. - Wróciłem z Koszalina i tam jest ich dużo mniej – pisze nasz Czytelnik i dodaje – Kołobrzeg wygląda teraz po prostu koszmarnie. Czy więc banery wyborcze pomagają, czy bardziej przeszkadzają?

Reklama zewnętrzna jest skutecznym narzędziem podczas wyborów. Eksperci twierdzą, że nawet jeśli nie mamy takiej chęci to podświadomie zaczynamy kojarzyć twarze. Przy urnach nie mamy więc poczucia, że głosujemy w ciemno. - Jak nie ma kandydata na banerach, to nie ma go w wyborach – uważa w rozmowie z wyborczą pl. dr Krzysztof Grzegorzewski z Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego.

Kierując się więc zasadą „podobają się nam piosenki, które już kiedyś słyszeliśmy”, kandydaci na siłę próbują dać się zapamiętać; a nuż przy kreśleniu nazwiska ktoś skojarzy, coś sobie przypomni? Bo na nic innego nie można liczyć – na plakatach nie znajdziemy żadnych informacji dotyczących poglądów czy konkretnych propozycji. Są jedynie krótkie powtarzające się hasła, bo przecież zazwyczaj przy takich okazjach wszyscy są „uczciwi”, „konkretni” i mają zasady. W zalewie takich sloganów „porządno śląsko babka” czy „cześć, wybierz sześć” to szczyt kreatywności ubiegających się o mandaty – cokolwiek by o tym nie sądzić, właśnie takie hasła zapamiętujemy i kogoś możemy z nimi skojarzyć.

Reklama

To jednak jedna strona medalu. Druga jest taka, że jeśli banerów jest w jakimś miejscu za dużo, to po prostu... przestajemy dostrzegać co i kto się na nich znajduje. Zjawisko to opisywaliśmy przy okazji tekstu o „alei gwiazd” czyli ogrodzenia przy ul. Jedności Narodowej. To banner blindness czyli ślepota reklamowa, zjawisko szeroko opisane w internecie i dotyczące przede wszystkim stron www, choć nie tylko. Wynika z tego, że nie ma sensu zalepiać wszystkich ogrodzeń i płotów w mieście, a lepiej zarezerwować miejsce w którym banerów kontrkandydatów będzie mniej a może nawet wcale. Tak wiemy, na tę chwilę takiego miejsca w Kołobrzegu już chyba nie ma.

I to jest problem. Bo Kołobrzeg, miasto uzdrowiskowe i turystyczne, wygląda teraz po prostu mało estetycznie. Obwieszone plakatami ulice irytują mieszkańców i nie będą też cieszyć turystów, którzy przyjadą do nas na świąteczny weekend. Może warto wzorem innych miast ograniczyć liczbę miejsc w których można umieszczać takie plakaty? To nie tylko apel do władz miasta (obecnych czy przyszłych), ale także wspólnot mieszkaniowych i wszystkich, którzy wyrażają zgodę na wieszanie reklam wyborczych. Zapytajcie mieszkańców, czy naprawdę chcą to znosić przez te wszystkie tygodnie.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości