Reklama

 

 



Będzie dofinansowanie do in vitro? Radni zrobili pierwszy krok

28/06/2018 22:08

Projekt uchwały o dofinansowaniu in vitro przeszedł większością głosów. Mimo to dyskusja kołobrzeskich radnych wskazała jak mocno podzielone jest społeczeństwo w tej kwestii.



Projekt zakłada przeznaczenie z przyszłorocznego budżetu miasta około 50 tysięcy złotych na taką metodę leczenia niepłodności. Starająca się o pieniądze para, mogłaby otrzymać jednorazowo 5 tysięcy złotych na ten cel. Jeszcze przed dyskusją radnych, na forum wystąpiły dwie lekarki – Joanna Wojciechowska (internista) oraz Beata Dorobek (specjalista rehabilitacji medycznej), które w swoich przemówieniach poruszały głównie kwestie światopoglądowe, krytyczne wobec metody pozaustrojowej, a pozytywne dla tzw. naprotechnologii.

Krytycznie do samego projektu uchwały odniosła się również Karolina Szarłata-Woźniak. Radna nie chciała poruszać spraw światopoglądowych, natomiast w bardzo ostrych słowach skomentowała rzetelność przygotowanego projektu, pytając o część dokumentów (załączników), które nie zostały do niego dołączone. - My stanowimy prawo, a tutaj są wyraźne braki formalno-prawne(...). To jest bubel prawny – stwierdziła radna. Częściowo, poparła ją, prawniczka Agnieszka Orczyńska, stwierdzając, że dokument powinien być zaopiniowany przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz opracowany dla populacji kołobrzeskiej. - Tego brakuje. Dlatego nie ma tam mojej parafki – tłumaczyła Orczyńska.

Wnioskodawcy wyjaśniali, że załączniki, o które dopytywała Szarłata-Woźniak, to rozrys „bardzo szczegółowych badań", które są ogólnie dostępne. Aneta Cieślicka wprost pytała, dlaczego radna nie wystąpiła wcześniej z prośbą o ich udostępnienie, tylko czekała do sesji Rady Miasta, aby „wytknąć komuś błędy". Tłumaczyła również, że projekt jest jedynie zarysem, który będzie przesłany do zaopiniowania (m.in. właśnie AOTMiT). Podkreśliła również, że „kwota 5 tys. złotych to zaledwie kropla w morzu potrzeb, zaczynek, który jednak daje możliwość i powód do tego, aby się odważyć" tym, którzy potrzebują pomocy.

Najbardziej zaskoczyła Izabela Zielińska, która stwierdziła podczas sesji, że nie zagłosuje za uchwałą, mimo że chwilę wcześniej deklarowała swoje absolutne poparcie. Radnej, która określiła się mianem „feministki" i „osoby, która w szczególny sposób wyraża swoje liberalne poglądy", przeszkadzał brak wspomnianych wyżej załączników, czego, jak stwierdziła, „nie zauważyła wcześniej". W związku z tym większość radnych, za sprawą Anety Cieślickiej, wprowadziło poprawki do treści projektu traktującej o załącznikach.

Nie było zaskoczenia natomiast wśród radnych Prawa i Sprawiedliwości oraz Niezależnego Kołobrzegu, którzy zapowiedzieli „absolutny i kategoryczny" brak poparcia dla projektu. Ireneusz Zarzycki mówił o swoim dylemacie moralnym, jako człowieka z jednej strony wierzącego, a z drugiej dziadka wnuczki pochodzącej z zapłodnienia in vitro. Ostatecznie zapowiedział, że wstrzyma się podczas głosowania.
Bardzo krótko i racjonalnie całą dyskusję podsumował radny Dariusz Zawadzki (PO), który stwierdził, że „in vitro to legalne prawo, a nie jakieś podziemie" i „jeśli komuś zabrania tego światopogląd to niech nie stosuje tej metody", ale „skoro sejmik daje możliwość współfinansowania to szkoda tego nie wykorzystać".

Ostatecznie projekt przeszedł większością głosów. Radni którzy go nie poparli to Jacek Kalinowski, Karolina Szarłata-Woźniak, Marek Młynarczyk, Krzysztof Plewko, Małgorzata Zajączkowska. Na tym głosowaniu nieobecny był Henryk Bieńkowski.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości