Nie wiadomo jak długo właścicielka jednej z posesji w centrum Kołobrzegu prowadziła nielegalną hodowlę piesków rasy shitsu, chihuahua, szpic i pudel miniaturka. Zareagowali sąsiedzi i gdyby nie ich determinacja kobieta być może nadal zarabiałaby pieniądze na krzywdzie zwierząt.
O tym, jak wyglądało przejęcie piesków opowiadał Arkadiusz Pluciński ze Stowarzyszenia „Reks", które jest opiekunem kołobrzeskiego schroniska. - Kiedy otrzymaliśmy zgłoszenie sąsiadów, natychmiast udaliśmy się we wskazane miejsce. Odbyliśmy serię rozmów z właścicielką, raz nas wpuszczała, a raz nie (...). Mówiła na początku, że ma kilka piesków, potem, że 15, potem 30, a kiedy odbywaliśmy wraz z Inspekcją Weterynaryjną kontrolę okazało się, że jest ich 60 – mówił kierownik schroniska.
Zwierzęta, w tym także trzy koty rasy sfinks, były przechowywane w bardzo złych warunkach co dokumentują zdjęcia z kontroli. Większość z nich to osobniki dorosłe, jest jednak także kilka szczeniaków. Są brudne, zaniedbane, wymagają zabiegów pielęgnacyjnych i szczepień. Wszystkie trafiły do schroniska i są obecnie poddawane badaniom, sprawdzany jest ich stan zdrowia.
Prezydent miasta Anna Mieczkowska poinformowała, że miasto wystawiło już decyzję o czasowym pozbawieniu praw właścicielskich. Właścicielka pseudohodowli ma 7 dni na zaskarżenie postanowienia. Sprawa została także od razu zgłoszona do prokuratury przez Stowarzyszenie „Reks". - Wraz z Inspekcją Weterynaryjną działaliśmy szybko, bo baliśmy się, że nie zobaczymy już tych psów, że zostaną gdzieś przeniesione, ukryte – mówił Pluciński.
Wszystkie zwierzęta, po odbyciu kwarantanny i leczenia zostaną przeznaczone do adopcji.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze