W środę rano podczas krótkiego briefingu klub Wspólnoty Samorządowej ogłosił, że w swoje szeregi przyjmuje Jacka Woźniaka, dotychczasowego przewodniczącego Koalicji Samorządowej. W ten sposób WS powiększyła się i będzie liczyła obecnie 5 członków. Poprzedni klub Jacka Woźniaka przestaje natomiast istnieć, bo zgodnie z przepisami musi go tworzyć co najmniej trzech radnych. Ujmując sprawę nieco bardziej poetycko – Woźniak opuścił okręt więc Dariusz Zawadzki oraz Krzysztof Plewko pozostają na tę chwilę radnymi niezrzeszonymi.
Czy to zaskakujący transfer? Oczywiście nie, skłamalibyśmy, gdybyśmy powiedzieli, że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej. Sądzimy jednak, że w żaden sposób nie zaskoczył również wielu naszych czytelników, którzy do transferów tego, bądź co bądź, bardzo doświadczonego polityka, przyzwyczaili się niemal prawie, jak do zmieniających się pór roku. Sięgając do historii – Woźniak „zasilał” swoją osobą już niemal wszystkie kluby i trochę nie da się ukryć, że łatwiej znaleźć go tam, gdzie obecnie jest to bardziej niż mniej opłacalne. Czy to grzech? Pewnie nie, bo taka jest polityka – powie wielu. Jednak tę obecną chęć współpracy i jednoczenia – jak podkreślał sam radny podczas krótkiego wystąpienia, dedykujemy wszystkim tym, którzy za mocno przywiązują się do przekonań i poglądów polityków. Zmienić klub to raz, a przejść z opozycji do koalicji, z prawicy do lewicy to jednak trochę grubsza sprawa wymagająca sporej korekty dotychczasowego kursu. Ujmując wprost, Jacek Woźniak, dotychczasowy antagonista (i były kontrkandydat) Anny Mieczkowskiej, człowiek o konserwatywnych poglądach, teraz deklaruje współpracę z prezydentką w koalicji z lewicą. Wspólnota Samorządowa to bowiem twór stworzony przez lidera Nowej Lewicy Jacka Kusia – teraz modnie zmieniać nazwy, bo brzmią bardziej „samorządowo”. Można więc stwierdzić, że Woźniak zatoczył koło i trafił tam, gdzie zaczynał niegdyś, jako młody, niezależny i w długi włosach.
Cóż...zdarza się, bo wcześniej też się zdarzało.
Jacek Woźniak jest bowiem, naszym zdaniem oczywiście, trochę jak etatowy gość weselny, który zawsze trafi na to wesele, gdzie chleba i wódki nie zabraknie – jeśli oczywiście rozumiecie tę metaforę. (iws)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wydarzył się "transfer"... Wydarzył się też powyższy tekst... Tekst usiłuje sprawiać wrażenie opiniotwórczego. Jednak nawet po kolejnym przeczytaniu nie mogę się pozbyć wrażenia, że jest to populistycznie tania opiniotwórczość tendencyjnie zapominająca o kilku kluczowych zasadach oraz kilku istotnych faktach. Polityka samorządowa - jak każda inna z resztą - polega na dążeniu do maksymalnego wywierania wpływu, poprzez który osiąga się cele "uzgodnione" z Wyborcami. Oczywiście polityka jest swego rodzaju grą zespołową polegającą na ucieraniu kompromisów. Jednak lepiej dla wszystkich kiedy jest to rozgrywka osobowości, postaci przygotowanych merytorycznie i niosących ze sobą doświadczenie, szerokie horyzonty, talenty i świeże spojrzenie na otaczający nas Świat wynikające z podnoszenia kwalifikacji. Spojrzenie daleko poza kadencję... Każdy kandydat taką postacią chciałby być jednak niektórzy mogą/muszą zaledwie udawać lub liczyć na pomoc. Czyli my Wyborcy mamy co wybraliśmy. Jedni z nas wybrali zareklamowanych przez liderów politycznych "karnych żołnierzy", których jedyną mocą jest "przekaz dnia" od swojego mocodawcy. Inni z nas wybrali ludzi mających odwagę być osobowością i dążyć za swoim formatem. Lub "kogoś pomiędzy"... Szanowni Czytelnicy niech sami przemyślą swoje wybory pod tym kątem. Jacek Woźniak w moim przekonaniu zalicza się do kategorii osobowości. Od wielu lat idzie własną drogą i w odróżnieniu od wielu innych postaci naszej lokalnej polityki ma WŁASNY zestaw argumentów na rzecz swoich działań czy decyzji. Zyskał uznanie wielu osób - łącznie z krajowymi liderami ruchu samorządowego OK POLSKA (dawniej Koalicja Samorządowa OK Samorząd) i w ten sposób zyskał rekomendację do ubiegania się o fotel prezydencki pod barwami tej Koalicji. OK POLSKA jest pierwszą reprezentowaną w Kołobrzegu organizacją ściśle i wyłącznie samorządową, zrzeszającą ludzi pozapartyjnych i ponadpartyjnych, generalnie unikających publicznego prezentowania swoich wielkopolitycznych sympatii bo przedkładają nad nie lokalne dobro i lokalną rację stanu. Jacek Woźniak w dalszym ciągu reprezentuje te barwy w KLUBIE RADNYCH i nie został członkiem WSPÓLNOTY SAMORZĄDOWEJ. Jest przeciważnym koalicjantem, koalicjantem alternatywnym i nie staje się bezwolnym członkiem koalicji rządzącej Kołobrzegiem. W moim przekonaniu jest raczej "kryptonitem" na niektóre zapędy zwolenników Ratusza. Mam wielką nadzieję, że to właśnie taką rolę na siebie weźmie i będzie samodzielny, poza i ponad dyscyplinami klubowymi (Jacku! Życzliwie acz uważnie obserwujemy!). Chcę podkreślić, iż na miejscu Jacka Woźniaka wiele spraw - w tym również najnowszych - załatwiłbym inaczej. Jednak to Jacek Woźniak jest na miejscu Jacka Woźniaka. Wraz z całym bagażem odpowiedzialności, odwagi, wiedzy, doświadczeń, wad i zalet, przewag i deficytów. Być może zasługuje na połajanki w niektórych sprawach ale bilans ogólny jest dla niego korzystny. Dużo bliżej mu do barwnej osobowości niż do miernego, niesamodzielnego "politycznego żołnierza czy podoficera". Nie jest od tego by go lubić za wszystko i nie jest od tego by się Opinii Publicznej podlizywać - ma mieć efekty o długookresowej przydatności do użycia dla Kołobrzegu. Nie we wszystkim się z nim zgadzam, a - co więcej - bywa nieznośnie irytujący jako antagonista. Ale nie jest koniunkturalistą więc nie warto go porównywać do "średniej statystycznej kołobrzeskiego świecznika". Nie warto mierzyć go własną miarką bo on ma swoją własną. Pozdrawiam Szanownych Czytelników.
Autor pewnie chciałby żeby nazywać go dziennikarzem?
Wydarzył się "transfer"... Wydarzył się też powyższy tekst... Tekst usiłuje sprawiać wrażenie opiniotwórczego. Jednak nawet po kolejnym przeczytaniu nie mogę się pozbyć wrażenia, że jest to populistycznie tania opiniotwórczość tendencyjnie zapominająca o kilku kluczowych zasadach oraz kilku istotnych faktach. Polityka samorządowa - jak każda inna z resztą - polega na dążeniu do maksymalnego wywierania wpływu, poprzez który osiąga się cele "uzgodnione" z Wyborcami. Oczywiście polityka jest swego rodzaju grą zespołową polegającą na ucieraniu kompromisów. Jednak lepiej dla wszystkich kiedy jest to rozgrywka osobowości, postaci przygotowanych merytorycznie i niosących ze sobą doświadczenie, szerokie horyzonty, talenty i świeże spojrzenie na otaczający nas Świat wynikające z podnoszenia kwalifikacji. Spojrzenie daleko poza kadencję... Każdy kandydat taką postacią chciałby być jednak niektórzy mogą/muszą zaledwie udawać lub liczyć na pomoc. Czyli my Wyborcy mamy co wybraliśmy. Jedni z nas wybrali zareklamowanych przez liderów politycznych "karnych żołnierzy", których jedyną mocą jest "przekaz dnia" od swojego mocodawcy. Inni z nas wybrali ludzi mających odwagę być osobowością i dążyć za swoim formatem. Lub "kogoś pomiędzy"... Szanowni Czytelnicy niech sami przemyślą swoje wybory pod tym kątem. Jacek Woźniak w moim przekonaniu zalicza się do kategorii osobowości. Od wielu lat idzie własną drogą i w odróżnieniu od wielu innych postaci naszej lokalnej polityki ma WŁASNY zestaw argumentów na rzecz swoich działań czy decyzji. Zyskał uznanie wielu osób - łącznie z krajowymi liderami ruchu samorządowego OK POLSKA (dawniej Koalicja Samorządowa OK Samorząd) i w ten sposób zyskał rekomendację do ubiegania się o fotel prezydencki pod barwami tej Koalicji. OK POLSKA jest pierwszą reprezentowaną w Kołobrzegu organizacją ściśle i wyłącznie samorządową, zrzeszającą ludzi pozapartyjnych i ponadpartyjnych, generalnie unikających publicznego prezentowania swoich wielkopolitycznych sympatii bo przedkładają nad nie lokalne dobro i lokalną rację stanu. Jacek Woźniak w dalszym ciągu reprezentuje te barwy w KLUBIE RADNYCH i nie został członkiem WSPÓLNOTY SAMORZĄDOWEJ. Jest przeciważnym koalicjantem, koalicjantem alternatywnym i nie staje się bezwolnym członkiem koalicji rządzącej Kołobrzegiem. W moim przekonaniu jest raczej "kryptonitem" na niektóre zapędy zwolenników Ratusza. Mam wielką nadzieję, że to właśnie taką rolę na siebie weźmie i będzie samodzielny, poza i ponad dyscyplinami klubowymi (Jacku! Życzliwie acz uważnie obserwujemy!). Chcę podkreślić, iż na miejscu Jacka Woźniaka wiele spraw - w tym również najnowszych - załatwiłbym inaczej. Jednak to Jacek Woźniak jest na miejscu Jacka Woźniaka. Wraz z całym bagażem odpowiedzialności, odwagi, wiedzy, doświadczeń, wad i zalet, przewag i deficytów. Być może zasługuje na połajanki w niektórych sprawach ale bilans ogólny jest dla niego korzystny. Dużo bliżej mu do barwnej osobowości niż do miernego, niesamodzielnego "politycznego żołnierza czy podoficera". Nie jest od tego by go lubić za wszystko i nie jest od tego by się Opinii Publicznej podlizywać - ma mieć efekty o długookresowej przydatności do użycia dla Kołobrzegu. Nie we wszystkim się z nim zgadzam, a - co więcej - bywa nieznośnie irytujący jako antagonista. Ale nie jest koniunkturalistą więc nie warto go porównywać do "średniej statystycznej kołobrzeskiego świecznika". Nie warto mierzyć go własną miarką bo on ma swoją własną. Pozdrawiam Szanownych Czytelników.