Ulica Gierczak w Kołobrzegu od lat jest źródłem nieporozumień. Choć jej przebudowa miała poprawić komfort użytkowników, efekt okazał się odwrotny; czerwony pas nawierzchni, wyglądający jak klasyczna droga rowerowa, stał się punktem zapalnym w sporach między pieszymi a rowerzystami.
Problem polega na tym, że czerwony pas wcale nie jest ścieżką rowerową. Zgodnie ze znakami ustawionymi na krańcach ulicy, cała Gierczak to ciąg pieszo–rowerowy, a to oznacza pierwszeństwo dla pieszych na całym odcinku. Mimo to rowerzyści czują się na czerwonym pasie „u siebie”. Efekt? Codzienne konflikty, szczególnie w sezonie letnim, gdy pojawia się wielu turystów na rowerach.
Urzędnicy przyznają, że nie mają skutecznego pomysłu na rozwiązanie sprawy. Wymalowanie oznaczeń poziomych, np. piktogramów podobnych jak na ul. Rzecznej, które zaproponował w mailu nasz Czytelnik, ich zdaniem tylko pogorszyłoby sytuację. - Cała ulica jest ciągiem pieszo-rowerowym, więc oznaczanie tylko jej fragmentu byłoby mylące i sugerowałoby formalne wydzielenie tej części – mówi Michał Kujaczyński, rzecznik Urzędu Miasta.
Na razie mieszkańcom i turystom pozostaje jedynie wzajemny szacunek i ostrożność. W praktyce jednak, przy ograniczonej przestrzeni, klombach i ogródkach gastronomicznych, utrzymanie porządku na ulicy w sezonie staje się wyzwaniem, a spokojne przejście bywa trudne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze