Opinia kierowców o pracy drogowców podczas zimy jest jednoznaczna. Spór podobny do wiecznie żywego konfliktu kierowców z pieszymi, rowerzystami, czy opinie o technice jazdy kierowców ciężarówek. Społeczeństwo ma wyrobione, niezmienne zdanie, poparte wieloma przykładami: „można było wcześniej, szybciej i pomyśleć".


W ciągu ostatnich tygodni, kiedy na drogach było ślisko, padał śnieg i pojawiła się gołoledź, jak co roku, w kierunku drogowców posypały się gromy, a kultowe wręcz powiedzenie o zimie zaskakującej drogowców, przewijało się się również w Waszych komentarzach pod artykułami dotyczącymi trudnych warunków na drodze. Drogowcy przedstawili więc nam swoją opinię w tej sprawie. Czy naprawdę zimą nikt nie odśnieża dróg? Czy sposoby stosowane przez drogowców w ogóle działają? I dlaczego jest tak dużo wypadków? Kierowcy zachęcamy Was - przeczytajcie tę opinię.
Nieoficjalnie, uważają, że jest, to opinia niesprawiedliwa. Swoją pracę traktują jak służbę, obowiązek spełniany 365 dni w roku, przez całą dobę. Argumentują, że wysypywanie ton soli i wielokrotne przejazdy pługów nie gwarantują natychmiastowego, błyskawicznego efektu. Każda firma ma przypisane odcinki i standardy odśnieżania. Ich praca jest monitorowana, a wskazania gps, monitoring na drodze, jasno udowadnia ilość zaangażowanych pojazdów, jakość ich pracy, czy ilości zużytych środków. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy jak ciężka i niebezpieczna, to praca.
„Każdy pracuje u siebie"
„Kołobrzeski" odcinek jest od węzła Kiełpino do kilometra za węzłem Ustronie Morskie.
Dlatego zimą solarki dojeżdżają do tego kilometra i nawet gdyby droga tego wymagała, przerywają pracę, przestają sypać sól, podnoszą pługi i jadą około 10km w jedną stronę, żeby zawrócić na węźle Borkowice i wracając 10km rozpoczynają ponownie pracę.
Dlaczego?
Drogi w Polsce są podzielone i niestety, każdy pracuje „u siebie" bo za takie „przysługi" po prostu nikt nie zapłaci. Niestety, paliwa podrożały, sól również. Jeszcze rok temu kosztowała około 200zł za tonę, teraz już 1000zł i więcej. Dodatkowo występuje kłopot z jej zakupem. Podczas średnich opadów w ciągu doby zdarza się „wysypać" 100 ton, więc łatwo policzyć o jakich kosztach jest mowa.
Kiedy zacząć „sypanie”?
W ciągu 30min od wystąpienie opadów. Doprowadzenie drogi do standardu, czyli dwa pasy czarne i mokre: do 6 godzin PO USTANIU OPADÓW.
Podstawa to obserwowanie prognoz pogodowych ale to TYLKO prognozy, które niestety nie zawsze się sprawdzają, dlatego mimo zbierania danych, własnych stacji pogodowych, internetu, często drogowcy wyjeżdżają prewencyjnie bo lepiej pojechać i wysypać , niż tego nie zrobić bo jak warunki „zaskoczą". Za pierwsze nikt nie pochwali, ale za drugie już kara murowana. Często pojawiające się komentarze to:" mogli pomyśleć, wyjechać wcześniej. . … ale już solarka pracująca (w przewidywanych opadach) na czarnej drodze, to „głupota i co oni robią".
Podobne historię słyszymy rano , pracując całą noc, że „pewnie spali bo o 7:00 ludzie widzą śnieg, który zaczął padać 6:30. Zaufajcie nam, pracujemy zgodnie z procedurami i dbamy o Wasze bezpieczeństwo
Ile trwa doprowadzenie drogi do standardu?
Policzymy to na przykładzie odcinka kołobrzeskiego. Ten w dwóch kierunkach ma około 72km, czyli jadąc około 40-50km/h solarka potrzebuje około 1,5 godziny. Jeden, w pełni załadowany samochód po przejechaniu odcinka Kołobrzeg - Ustronie Morskie zużyje około 5,5 tony soli, musi zjechać na obwód uzupełniając ładowarką sól, napełniając zbiorniki z solanką, co też trwa 15 minut.
Nie jest receptą jeżdżenie w kółko, bo śnieg pada przed, ale też nadal za pracującym pojazdem. Ponadto przy drugim przejeździe zaczniemy „płużyć" i usuwać poprzednio posypaną sól lub inny środek
APEL DROGOWCÓW!
Mała uwaga o kierowcach, którzy podjeżdżają, trąbią, czy czasami ryzykują jazdę z wyprzedzaniem solarek. Jest, to zabronione i karane. Po pierwsze efekt jest większy jak solarki jadą razem. Po drugie pługi wystają poza obrysy pojazdów, nachodząc na tory jazdy i wymijający pojazd z „oślepiony „ rozbryzgiem soli może spowodować wypadek. Po trzecie takie blisko jadące auto bierze „na siebie" całą wydawaną sól, o czym można przekonać się niebawem u mechanika. Oczywista-oczywistość, to fakt, że droga przed solarką jest gorsza niż za, więc warto poczekać.
Apelujemy więcej życzliwości dla wszystkich, dla drogowców też.
foto: Twitter GDDKiA Szczecin


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze