Reklama

 

 



Dziennikarze „rzecznikami” Anny Mieczkowskiej. Bo zadają pytania i proszą o odpowiedź

10/01/2019 19:21

Ciągła krytyka i polityczne decyzje okraszane historiami, że są wprowadzane „dla dobra” lub „ w porozumieniu” z mieszkańcami. W takich działaniach koalicja PiS-Jacek Woźniak zaczyna już powoli zjadać własny ogon. Na czwartkowej konferencji Macieja Bejnarowicza i Jacka Woźniaka, dziennikarzy pytających o sens zapowiadanych działań w sprawie Festivalu Suspense nazwano oględnie „rzecznikami” Anny Mieczkowskiej.



To miał być zwykły briefing, a wyszła gorąca dyskusja, w której dwaj liderzy nieformalnego porozumienia wykazali się głównie albo brakiem znajomości poruszanych tematów, albo próbą ich „rozmycia” i nie odpowiadania wprost na zadane pytania. Obaj politycy chcieli przed kamery ogłosić swoje propozycje, które we współpracy z prezydent Anną Mieczkowską, mają znaleźć się w projekcie budżetu miasta.


Jednak całą konferencję zdominowała dyskusja na temat m.in. ucięcia dotacji dla koszalińskiego szpitala, którą Maciej Bejnarowicz nazwał „dziwną praktyką transferowania pieniędzy z Kołobrzegu do Koszalina” (pieniądze miały trafić na budowę pracowni hematologicznej przy tej placówce). Jedna z dziennikarek (Kamila Para -Mirzyńska z TKK) zauważyła, że wielu kołobrzeżankorzysta z pomocy szpitala, przede wszystkich w kwestiach konsultacji ze specjalistami dziecięcymi, których w Kołobrzegu brakuje, a kwota stu tysięcy złotych jest raczej symbolicznym niż rzeczywistym wydatkiem z miejskiego budżetu. Początkowo lider klubu PiS tłumaczył, że „pieniądze zostaną dla kołobrzeżan”,, potem jednak wyjaśnił dziennikarzom, że „to jest polityka, bo przecież w województwie zarządza Platforma Obywatelska” aby chwilę później podkreślić, że podjęte przez koalicję decyzje nie mają charakteru politycznego.


Podobna dyskusja rozgorzała w czasie pytań dziennikarzy o Suspense Festiwal, któremu w tym roku, więc zaledwie kilka miesięcy przed kolejną edycją radni chcą „uciąć” połowę budżetu. Jacek Woźniak, który jako wiceprezydent samodzielnie dekretował to wydarzenie do Wieloletniej Prognozy Finansowej i nigdy nie zgłosił żadnego sprzeciwu do do wysokości jej współfinansowania, nazywa ją obecnie „imprezą o zasięgu regionalnym”. Lider Obywatelskiego Kołobrzegu nie potrafił wyjaśnić skąd tak nagła (bo w ciągu kilku miesięcy) zmiana zdania dotycząca charakteru tego wydarzenia. Dziennikarka, która nazwała tę decyzję – polityczną (Suspense Festival był uznany za „oczko w głowie” Janusza Gromka), usłyszała od byłego wiceprezydenta, że te słowa „to projekcja słów Anny Mieczkowskiej”, co zapewne miało być, w zamyśle samego Woźniaka, dyskredytujące dla pytającego.


Ostatecznie opozycja sama się zdyskredytowała nie umiejąc wytłumaczyć; dlaczego nagle ucina się dotację dla festiwalu (dziennikarze pytali czemu nie zrobić tego za rok, po to, aby organizatorzy mieli czas znaleźć inne możliwości współfinansowania imprezy) i jakie wydarzenie kulturalne miałoby zastąpić Suspense lub też jak miałyby zostać wykorzystane pieniądze, które zostaną wycofane z jego budżetu. Woźniak, który naszą redakcję, zaledwie dwa dni temu, odsyłał w tym temacie do Macieja Bejnarowicza („on ma pomysł” - dop.red.), dzisiaj wymyślił „festiwal muzyki klubowej”, a lider PiS-u podkreślał, że warto inwestować w lokalnych artystów. Nijak jednak nie pasowało to do logicznego wywodu Jacka Woźniaka sprzed kilku dni, że „Kołobrzeg potrzebuje promocji ogólnopolskiej, a nie regionalnej”.


Takie sytuacje, podobnie, jak niedawno opisana przez media próba zdjęcia z programu sesji projektu przyłączenia Gimnazjum nr 2 do „Kopernika”, rodzą pytania o powody i konstruktywność działań opozycji. Ludzie, którzy powinni, jak zapowiadali „patrzeć na ręce władzy”, stali się „pogromcami” wszystkiego co „platformerskie”, nie patrząc na to czy jest to słuszne, dobre, złe właściwe czy niewłaściwe. Brakuje dobrej woli, współpracy i merytorycznej dyskusji. A szkoda, bo tracą na tym nie tylko mieszkańcy, dobre inicjatywy czy potrzebne programy, ale również sami radni klubów opozycyjnych, wśród których nie brakuje społeczników i osób pracowitych o ciekawych pomysłach.


Nie brakuje więc dobrych inicjatyw samej opozycji – jak część wymienionych na dzisiejszej konferencji. Trudno jednak je usłyszeć, jeśli głównie dyskredytuje się, zamiast prezentować swoje rozwiązania, większość dotychczasowych działań samorządu dotyczących choćby poruszanych wyżej kwestii.


W czwartek mieliśmy okazję być na dwóch konferencjach prasowych; obie były poprowadzone przez opozycję, a były tak zupełnie różne. Drugą rzeczowo i merytorycznie poprowadzili Henryk Bieńkowski i Barbara Aściukiewicz, radni powiatowi PiS-u. Opiszemy ją dla Was jutro.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości