Reklama

 

 



Gmina płaciła krocie za służbowe telefony urzędników? W Ustroniu Morskim wyjaśniają „aferę telekomunikacyjną"

23/01/2019 11:23

Najnowsze modele Iphone i Samsunga w najdroższych abonamentach – tak, według ustaleń Komisji Rewizyjnej Ustronia Morskiego, wyglądało dbanie o finanse gminy w kwestii „polityki telekomunikacyjnej" przez byłego wójta Jerzego Kołakowskiego oraz jego asystę. Urzędnicy mieli kupować drogi sprzęt służbowy, a następnie sprzedawać sobie samym za ułamek wartości.



W Ustroniu Morskim wrze. Jak słyszymy od lokalnych samorządowców, większość z nich zachodzi w głowę, po co byłym włodarzom czyli wójtowi, sekretarzowi i skarbniczce gminy potrzebne były, do pracy, drogie modele telefonów w wysokich abonamentach, czy urządzenia typu Samsung Gear Fit z krokomierzem i pulsometrem używanym do treningu sportowego. - Trudno nazwać taki sprzęt niezbędnym do wykonywania pracy urzędnika – stwierdza Marek Leciaho, przewodniczący Komisji Rewizyjnej gminy. Radni zastanawiają się również, dlaczego wójt posiadał dwa służbowe telefony w pełnych pakietach i na jakich zasadach dokonał ich zakupu za ułamek rynkowej ceny.



To m.in. dlatego na najbliższej, czwartkowej, sesji radni i obecna wójt ustalą czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez byłego wójta Jerzego Kołakowskiego. Jeśli samorządowcy tak zadecydują, sprawa trafi do prokuratury.



Iphone w najdroższym abonamencie



Według protokołu Komisji Rewizyjnej, w ciągu ostatnich dwóch lat, były wójt gminy zakupił 6 telefonów dla trzech osób; siebie, swojego sekretarza (od czasu zakończonych wyborów Tomasz Grobla przebywa na zwolnieniu lekarskim – dop.red.) oraz skarbniczki gminy. Jerzy Kołakowski wybrał modele z najwyższej półki m.in. Iphone 6s,5s, Samsung Galaxy S6,S5 z urządzeniem Gear Fit czy Samsung Galaxy S7. Wszystkie modele były, jak zaznaczono w protokole, zakupione w najdroższym z zaproponowanych pakietów, mimo że usługi przedłożone w jednym z tańszych abonamentów są takie same. - W niższych pakietach nie było jednak drogich modeli za złotówkę, a na tym, według ustaleń naszej komisji, zależało poprzednim władzom gminy – stwierdza Marek Leciaho.

Według wyliczeń radnych z komisji, gmina z powodu wysokich abonamentów zapłaciła drożej za służbowe telefony, przepłacając od 5313 zł do nawet 21tys 254 zł (w zależności od wysokości abonamentu – dop.red.)



Zarządzenie od zarządzenia



Jak można przeczytać w protokole komisji, mimo wcześniejszych aneksów, na mocy których zakupione telefony miały trafić do różnych urzędników, wszystkie modele zostały przekazane dla trzech osób – wójta, sekretarza i skarbniczki.

Komisja przyjrzała się również uważnie jak wyglądała procedura wykupowania modeli przez urzędników. Z dokumentów wynika, że przed samymi wyborami w 2018 roku wójt zmienił zarządzenie regulujące zakup aparatów służbowych przez urzędników. Wcześniej urządzenia można było wykupić „ po upływie okresu obowiązywania umowy obejmującej przedmiotowy aparat telefoniczny", natomiast w przeddzień wyborów samorządowych, wójt wydał kolejne „zarządzenie do zarządzenia", z którego wynika, że urzędnicy mogli wykupić telefony również w trakcie obowiązywania umowy. Z protokołu wynika, że do takiej procedury doszło, również w sposób nieprawidłowy – jeszcze przed wydaniem pisemnej zgody (włodarze wydawali sobie je nawzajem-dop.red.) natomiast dzień po opublikowaniu nowego zarządzenia w Biuletynie Informacji Publicznej, urzędnicy nabyli nowe urządzenia za ułamek ich wartości rynkowej. Dzięki temu np. wójt zakupił najnowszy model Samsunga S9 za sumę 220 zł., Samsunga J5 za 150 zł, a skarbniczka swój telefon Huawei Mate 10 Pro dual sim nabyła za 200 zł.



Wiele pytań



Z opinii prawnej przytoczonej w protokole komisji można przeczytać, że cała procedura zarządzania „polityką telekomunikacyjną" w gminie zawierała wiele nieprawidłowości. Na umowach o świadczeniu tego rodzaju usług brakuje choćby wymaganej kontrasygnaty skarbnika gminy, wykupiony przez urzędników sprzęt nie został poddany „żadnej przyjętej regulacji obliczeniowej", a samo zarządzenie wójta regulujące nowe procedury wykupu zawiera wiele błędów legislacyjnych.

W protokole postawiono również wiele pytań do wyjaśniania, m.in. te dotyczące procedury sprzedaży telefonów, powodu posiadania dwóch pełnych pakietów abonamentowych przez wójta, czy niejasnego rozliczania zasad abonamentu po odejściu urzędnika z zajmowanego stanowiska. Radni Komisji Rewizyjnej pytają również o niegospodarność Jerzego Kołakowskiego wynikającą z podpisywania nieekonomicznych i nieprzemyślanych umów, a także rozliczanie się z abonamentu sekretarza Tomasza Grobli, którego od miesięcy nie ma w pracy ( skarbniczka gminy od 19 grudnia przejęła zobowiązanie i sama je spłaca – dop.red.). Samorządowcy zobowiązują również, w przedstawionym dokumencie, obecną wójt Bernadetę Borkowską do opracowania nowego zarządzenia, które w sposób jasny i przejrzysty będzie regulowało procedury związane z usługami telekomunikacyjnymi w gminie.



Jak to jest w innych samorządach?



Zapytaliśmy o to Michała Kujaczyńskiego, rzecznika kołobrzeskiego magistratu. - Występujemy z zapytaniem ofertowym do operatorów, następnie umowy są negocjowane pod kątem finansowym, jak najbardziej korzystnym dla miasta. Część urzędników na stanowiskach kierowniczych korzysta oczywiście z droższych aparatów, bo jest to ich stałe narzędzie pracy. Jednak ich wykup podlega ściśle określonej procedurze; urzędnik może, choć nie musi, wykupić telefon dopiero po zakończeniu umowy. W trakcie jej trwania, jak choćby w takich wyjątkowych przypadkach, jak po wyborach, obowiązuje cena rynkowa urządzenia – wyjaśnia rzecznik. Tak się stało w przypadku byłego prezydenta Janusza Gromka, który za swój sprzęt musiał zapłacić około 3 tysięcy złotych.



O komentarz do protokołu KR zapytaliśmy byłego wójta Jerzego Kołakowskiego. - Ja się prokuratury nie boję, chcą robić sensację niech zgłaszają – powiedział nam były wójt i przyznał, że nie czytał protokołu komisji. Urzędnik wyjaśnił nam, że telefony wykupił, bo nie chciał udostępniać komuś służbowego aparatu z którego korzystał. Niska cena wynikała zaś z faktu, że telefon miał uszkodzoną szybkę. - Ja się nie obawiam, bo nic złego nie zrobiłem – mówi Kołakowski.



W trakcie rozmów z kilkoma samorządowcami słyszymy jednak, że telefony to dopiero „czubek góry lodowej". - Trudno pracować teraz w urzędzie, bo co chwilę wychodzą nowe sprawy, po poprzedniej władzy, które trzeba wyjaśniać – mówi nam anonimowo jeden z urzędników.

Do tematu wrócimy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości