Najnowsze modele Iphone i Samsunga w najdroższych abonamentach – tak, według ustaleń Komisji Rewizyjnej Ustronia Morskiego, wyglądało dbanie o finanse gminy w kwestii „polityki telekomunikacyjnej" przez byłego wójta Jerzego Kołakowskiego oraz jego asystę. Urzędnicy mieli kupować drogi sprzęt służbowy, a następnie sprzedawać sobie samym za ułamek wartości.
W Ustroniu Morskim wrze. Jak słyszymy od lokalnych samorządowców, większość z nich zachodzi w głowę, po co byłym włodarzom czyli wójtowi, sekretarzowi i skarbniczce gminy potrzebne były, do pracy, drogie modele telefonów w wysokich abonamentach, czy urządzenia typu Samsung Gear Fit z krokomierzem i pulsometrem używanym do treningu sportowego. - Trudno nazwać taki sprzęt niezbędnym do wykonywania pracy urzędnika – stwierdza Marek Leciaho, przewodniczący Komisji Rewizyjnej gminy. Radni zastanawiają się również, dlaczego wójt posiadał dwa służbowe telefony w pełnych pakietach i na jakich zasadach dokonał ich zakupu za ułamek rynkowej ceny.
To m.in. dlatego na najbliższej, czwartkowej, sesji radni i obecna wójt ustalą czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez byłego wójta Jerzego Kołakowskiego. Jeśli samorządowcy tak zadecydują, sprawa trafi do prokuratury.
Iphone w najdroższym abonamencie
Według protokołu Komisji Rewizyjnej, w ciągu ostatnich dwóch lat, były wójt gminy zakupił 6 telefonów dla trzech osób; siebie, swojego sekretarza (od czasu zakończonych wyborów Tomasz Grobla przebywa na zwolnieniu lekarskim – dop.red.) oraz skarbniczki gminy. Jerzy Kołakowski wybrał modele z najwyższej półki m.in. Iphone 6s,5s, Samsung Galaxy S6,S5 z urządzeniem Gear Fit czy Samsung Galaxy S7. Wszystkie modele były, jak zaznaczono w protokole, zakupione w najdroższym z zaproponowanych pakietów, mimo że usługi przedłożone w jednym z tańszych abonamentów są takie same. - W niższych pakietach nie było jednak drogich modeli za złotówkę, a na tym, według ustaleń naszej komisji, zależało poprzednim władzom gminy – stwierdza Marek Leciaho.
Według wyliczeń radnych z komisji, gmina z powodu wysokich abonamentów zapłaciła drożej za służbowe telefony, przepłacając od 5313 zł do nawet 21tys 254 zł (w zależności od wysokości abonamentu – dop.red.)
Zarządzenie od zarządzenia
Jak można przeczytać w protokole komisji, mimo wcześniejszych aneksów, na mocy których zakupione telefony miały trafić do różnych urzędników, wszystkie modele zostały przekazane dla trzech osób – wójta, sekretarza i skarbniczki.
Komisja przyjrzała się również uważnie jak wyglądała procedura wykupowania modeli przez urzędników. Z dokumentów wynika, że przed samymi wyborami w 2018 roku wójt zmienił zarządzenie regulujące zakup aparatów służbowych przez urzędników. Wcześniej urządzenia można było wykupić „ po upływie okresu obowiązywania umowy obejmującej przedmiotowy aparat telefoniczny", natomiast w przeddzień wyborów samorządowych, wójt wydał kolejne „zarządzenie do zarządzenia", z którego wynika, że urzędnicy mogli wykupić telefony również w trakcie obowiązywania umowy. Z protokołu wynika, że do takiej procedury doszło, również w sposób nieprawidłowy – jeszcze przed wydaniem pisemnej zgody (włodarze wydawali sobie je nawzajem-dop.red.) natomiast dzień po opublikowaniu nowego zarządzenia w Biuletynie Informacji Publicznej, urzędnicy nabyli nowe urządzenia za ułamek ich wartości rynkowej. Dzięki temu np. wójt zakupił najnowszy model Samsunga S9 za sumę 220 zł., Samsunga J5 za 150 zł, a skarbniczka swój telefon Huawei Mate 10 Pro dual sim nabyła za 200 zł.
Wiele pytań
Z opinii prawnej przytoczonej w protokole komisji można przeczytać, że cała procedura zarządzania „polityką telekomunikacyjną" w gminie zawierała wiele nieprawidłowości. Na umowach o świadczeniu tego rodzaju usług brakuje choćby wymaganej kontrasygnaty skarbnika gminy, wykupiony przez urzędników sprzęt nie został poddany „żadnej przyjętej regulacji obliczeniowej", a samo zarządzenie wójta regulujące nowe procedury wykupu zawiera wiele błędów legislacyjnych.
W protokole postawiono również wiele pytań do wyjaśniania, m.in. te dotyczące procedury sprzedaży telefonów, powodu posiadania dwóch pełnych pakietów abonamentowych przez wójta, czy niejasnego rozliczania zasad abonamentu po odejściu urzędnika z zajmowanego stanowiska. Radni Komisji Rewizyjnej pytają również o niegospodarność Jerzego Kołakowskiego wynikającą z podpisywania nieekonomicznych i nieprzemyślanych umów, a także rozliczanie się z abonamentu sekretarza Tomasza Grobli, którego od miesięcy nie ma w pracy ( skarbniczka gminy od 19 grudnia przejęła zobowiązanie i sama je spłaca – dop.red.). Samorządowcy zobowiązują również, w przedstawionym dokumencie, obecną wójt Bernadetę Borkowską do opracowania nowego zarządzenia, które w sposób jasny i przejrzysty będzie regulowało procedury związane z usługami telekomunikacyjnymi w gminie.
Jak to jest w innych samorządach?
Zapytaliśmy o to Michała Kujaczyńskiego, rzecznika kołobrzeskiego magistratu. - Występujemy z zapytaniem ofertowym do operatorów, następnie umowy są negocjowane pod kątem finansowym, jak najbardziej korzystnym dla miasta. Część urzędników na stanowiskach kierowniczych korzysta oczywiście z droższych aparatów, bo jest to ich stałe narzędzie pracy. Jednak ich wykup podlega ściśle określonej procedurze; urzędnik może, choć nie musi, wykupić telefon dopiero po zakończeniu umowy. W trakcie jej trwania, jak choćby w takich wyjątkowych przypadkach, jak po wyborach, obowiązuje cena rynkowa urządzenia – wyjaśnia rzecznik. Tak się stało w przypadku byłego prezydenta Janusza Gromka, który za swój sprzęt musiał zapłacić około 3 tysięcy złotych.
O komentarz do protokołu KR zapytaliśmy byłego wójta Jerzego Kołakowskiego. - Ja się prokuratury nie boję, chcą robić sensację niech zgłaszają – powiedział nam były wójt i przyznał, że nie czytał protokołu komisji. Urzędnik wyjaśnił nam, że telefony wykupił, bo nie chciał udostępniać komuś służbowego aparatu z którego korzystał. Niska cena wynikała zaś z faktu, że telefon miał uszkodzoną szybkę. - Ja się nie obawiam, bo nic złego nie zrobiłem – mówi Kołakowski.
W trakcie rozmów z kilkoma samorządowcami słyszymy jednak, że telefony to dopiero „czubek góry lodowej". - Trudno pracować teraz w urzędzie, bo co chwilę wychodzą nowe sprawy, po poprzedniej władzy, które trzeba wyjaśniać – mówi nam anonimowo jeden z urzędników.
Do tematu wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze