To miało być zwykłe, spokojne grzybobranie. W sobotnie popołudnie starszy mieszkaniec naszego regionu wybrał się do lasu w pobliżu jeziora Popiel. Po godzinie 17.00 zadzwonił jednak po pomoc - stracił orientację w terenie i nie potrafił wrócić do swojego samochodu. Ratownicy z grupy Paramedic, którzy opisali nam sytuację mówią jedno; dobrze, że miał naładowany telefon.
Kiedy Paramedic otrzymał zgłoszenie, próbował rozwiązać sprawę zdalnie. - Wysłaliśmy mężczyźnie SMS-a z linkiem do systemu SIRON. Gdyby w niego kliknął, widzielibyśmy jego pozycję i moglibyśmy pokierować go zdalnie - tłumaczy Mateusz Giec ratownik ze stowarzyszenia. Jednak zestresowany i zmęczony senior nie potrafił w tej chwili obsłużyć przesłanej wiadomości.
Po godzinie 18.00 ratownicy zdecydowali o wyjeździe w teren. Na miejscu były już inne służby. - Byliśmy z panem w kontakcie telefonicznym. Powiedział, gdzie skręcił, a my w lesie nadawaliśmy sygnały dźwiękowe. On miał tylko potwierdzić, czy je słyszy - opowiada M. Giec.
Wkrótce grupa poszukiwawcza odnalazła samochód mężczyzny, nadal kontynuowano nawoływania. Wówczas grzybiarz zadzwonił, że słyszy sygnały i udaje się w stronę. Ostatecznie, gdy zmierzał w kierunku ratowników, spotkał go patrol policji. Cała akcja trwała niewiele ponad godzinę i zakończyła się szczęśliwie. Mężczyzna spędził noc w swoim domu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze