Młoda kobieta jest właścicielką suczki, którą pozostawiono w dramatycznych okolicznościach przy ul. Mazowieckiej w Kołobrzegu. Historia poruszyła mieszkańców miasta i setki internautów, a informacje przekazywane w mediach społecznościowych pomogły schronisku i policji w ustaleniu tropu w sprawie.
Przypomnijmy: do zdarzenia doszło w pobliżu starej jednostki wojskowej, w miejscu, gdzie rzadko ktoś się zapuszcza. Zwierzę zostało zauważone tylko dlatego, że rozpaczliwie piszczało. Spacerowicze, przechodząc z własnym psem, usłyszeli wołanie o pomoc. Gdy podeszli bliżej, zobaczyli młode, wystraszone zwierzę, całe pogryzione przez komary, z obrożą zaciskową na szyi i sznurem tak krótkim, że nie mogło się położyć.
Straż miejska, wezwana na miejsce, w ciągu kilkudziesięciu minut przekazała psa do schroniska „Reks", gdzie udzielono mu niezbędnej pomocy.
Po nagłośnieniu sprawy w internecie ruszyła fala udostępnień. Internauci przekazywali anonimowe wskazówki, które, jak potwierdza policja, mogą pomóc w ustaleniu osoby odpowiedzialnej za porzucenie psa. Funkcjonariusze podkreślają jednak, że postępowanie jest w toku i na tym etapie nie można jednoznacznie wskazać, kto jest odpowiedzialny za tak okrutne potraktowanie zwierzęcia.
Porzucenie zwierzęcia w Polsce jest przestępstwem. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt grozi za to do trzech lat więzienia, a w przypadku szczególnego okrucieństwa – nawet do pięciu lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze