Reklama

 

 



Jacek Woźniak – koalicja możliwa zarówno z PiS jak i z Platformą

19/06/2018 14:58

Na poniedziałkowej konferencji Jacek Woźniak ponownie opowiadał o powodach swojego odejścia ze stowarzyszenia Kołobrzescy Razem. Padło wiele gorzkich słów na temat „braku elegancji", „przystawianiu pistoletu do głowy" i byciu zdradzonym, a nie zdradzającym. Jednocześnie Woźniak nie wykluczył swojej przyszłej współpracy z partią, którą teraz tak bardzo krytykuje.



Zaledwie dwa tygodnie temu Jacek Woźniak ogłosił swój start na stanowisko prezydenta w nadchodzących wyborach samorządowych. Tym samym zgasł, ogłoszony przed kilkoma miesiącami, mit „historycznej chwili", o której mówił Woźniak stojąc u boku Anny Mieczkowskiej jako kandydata na prezydenta, podczas ogłaszania projektu Porozumienie Samorządowe (potem Kołobrzescy Razem). Wówczas, z mównicy, z ust byłego wiceprezydenta padły słowa „Jeszcze nigdy się tak nie zdarzyło(...), żeby tak wielu wartościowych ludzi stanęło obok siebie(...)".


Dzisiaj po tamtej wypowiedzi nie ma już śladu, pojawiają się natomiast oskarżenia w kierunku niedawnych jeszcze koalicjantów. Przede wszystkim, jak wyjaśniał podczas swojej konferencji Jacek Woźniak, „w Kołobrzeskich jeżeli nie myślisz jak PO to nie ma tam dla ciebie miejsca". Były wiceprezydent tłumaczył również, że „nikogo nie zdradził, wręcz przeciwnie, to, co działo się w Kołobrzeskich sam może odebrać jako zdradę". Dlaczego? Bo zdaniem Woźniaka „jeżeli ktoś jest sygnatariuszem takiego porozumienia to chciałby być traktowany partnersko, a nie żeby mu przystawiano pistolet do głowy". Co to oznacza? - Zagrożono mi, że jeśli wystartuję, to Anna Mieczkowska zostanie wycofana, a kandydatem zostanie Janusz Gromek – tłumaczył podczas briefingu.


Jednocześnie jednak zapewniał, że stojąc u boku Mieczkowskiej przez kilka miesięcy i wskazując ją jako swojego kandydata na prezydenta, nie zamierzał, początkowo, sam stanąć do walki o to stanowisko. Taka decyzja pojawiła się później, kiedy PiS wycofało się z zapowiadanych zmian w ordynacji wyborczej i jak twierdzi Woźniak „było przyzwolenie na tworzenie osobnych komitetów".


Podczas konferencji, mimo zapewnień, że nie będzie mowy o wewnętrznych przedwyborczych ustaleniach i działaniach niedawnych koalicjantów, takie informacje z ust byłego wiceprezydenta pojawiały się jednak często. Dotyczyły m.in. programu wyborczego KR („ ta strategia to kalka kampanii Porozumienia dla Kołobrzegu z 2014 roku") czy przeprowadzanych przez sztab Mieczkowskiej analiz dotyczących nadchodzących wyborów. Taka postawa Jacka Woźniaka chyba najbardziej bulwersuje działaczy KR. - To jest zupełnie niepotrzebne i przykre – mówi Anna Mieczkowska, kandydatka na prezydenta Kołobrzeskich – Tym bardziej, że prawda jest zupełnie inna. Jacek Woźniak był jednym ze współautorów programu, który teraz tak mocno krytykuje, współpracował z nami do samego końca. Nie informował, że odchodzi, po prostu podjął taką decyzję, a teraz jeszcze ujawnia prywatne rozmowy, informuje opinię publiczną o naszych ustaleniach. Trudno mi nawet skomentować takie zachowanie.


Tymczasem na konferencji były wiceprezydent zapewnił, że „zamierza wygrać te wybory". Zaznaczył, że po pierwszej turze jest gotowy na porozumienie zarówno z Platformą jak i PiS-em. - Rozmawiać można z każdym – wyjaśniał.


Taka polityczna postawa na pewno nie jest obca Woźniakowi, który w czasie poprzednich wyborów samorządowych, prowadził negocjacje zarówno z ówczesnym PdK , jak i obozem Platformy Obywatelskiej. Ostatecznie, wiceprezydenturę otrzymał w zamian za poparcie, po I turze wyborów, Janusza Gromka z PO.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości