Jedno zdjęcie mówi więcej niż długi tekst, cały reportaż, czy felieton. Każdy kto pracował w naszej branży dokładnie wie, jak prosto czasami sprokurować clicbaitowy temat opierając się na jednej fotografii, którą udało się nam otrzymać czy zrobić. Nie od tego jednak jesteśmy – mamy obowiązek sprawdzić, czy założona przez nas teoria znajduje potwierdzenie w rzeczywistości, czy też jest tylko wytworem naszego chciejstwa, wyobraźni, czy też zwykłym błędem, bo takie też się przecież zdarzają...
W ostatnim czasie odnieśliśmy się do jednego zdjęcia – tego, które ukazało się w „Fakcie” i pokazywało puste kołobrzeskie molo, a nagłówek brzmiał w uproszczeniu, że wejście na obiekt jest za drogie, więc turyści wybierają inne atrakcje... Jakie są tańsze niż 9 zł? Tego nie wiemy, ale zakładamy, że autorka artykułu była, sprawdziła i wie – być może chodziło o gałkę loda na promenadzie... Jednak za tym poszła już cała historia – informacje o tym, że w Kołobrzegu na molo są pustki ukazały się w Onecie, Radiu Zet i innych ogólnopolskich mediach. Czy to dobrze dla naszego miasta? Wizerunkowo bardzo źle.
A wszystko zaczęło się, jak się okazuje, od jednej publikacji portalu Miasto Kołobrzeg i podpisu sugerującego, że w długi weekend ludzie byli wszędzie, ale nie na molo. Chcąc więc sprawdzić czy rzeczywiście sytuacja jest tak dramatyczna, w poniedziałek zadzwoniliśmy do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji i poprosiliśmy o statystyki wejść. I cóż... okazało się, że w weekend na kołobrzeskim obiekcie spacerowało ponad 10 tysięcy osób. Tak, dziesięć tysięcy. Czy to oznacza, że molo było puste? No nie nie było. Owszem, ogólnie bywają momenty, kiedy ludzi nie ma, ale zdarza się to zwykle tuż przed godziną 21:00, kilka minut później bramki przestają działać i wejście jest darmowe. O takich faktach, które wpływają na frekwencję, pisaliśmy wielokrotnie. Nie tylko my.
Pisząc ten tekst odpowiadamy na kolejną publikację na przywołanym portalu, tym razem dotyczącą rzekomego „żonglowania danymi wejść na molo” . Autor posługując się kreatywnymi, nazwijmy to delikatnie, obliczeniami, ale tym powinien zająć się Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, cytuje nasz tekst i podnosi alarm, że drastycznie spada zainteresowanie kołobrzeskim molo, choć akurat tego tematu nie poruszaliśmy. Wyciąga wnioski, które nie mają nic wspólnego z naszym tekstem. Dotyczył on bowiem zupełnie innej kwestii – mianowicie faktu, czy rzeczywiście molo było puste w długi weekend. Sprawdziliśmy i wiemy, że nie było. Kto więc i czym żongluje?
Jeśli nie można obronić pierwotnej tezy, nie szuka się nowych tematów, by ją pozornie wzmacniać. Dlaczego? Bo to jest manipulacja i wprowadzanie w błąd. A stąd już o krok od pomówienia.
Przed nami trudny sezon, w Kołobrzegu jest wiele problemów nad którymi warto się pochylić i o których warto dyskutować. Ale dyskutować merytorycznie, bez emocji i prób udowadniania własnych racji. Podwyżka cen na molo jest takim tematem. Jedni uważają, że to właściwy krok, inni, że nie. To jednak dyskusja, którą warto i trzeba prowadzić w Kołobrzegu. Nasze miasto jest marką, a wszystko, co trafia do ogólnopolskich mediów, ma realny wpływ na jej wizerunek — a co za tym idzie, również na życie ludzi, którzy utrzymują się tutaj z turystyki. Dlatego tak istotna jest odpowiedzialność za słowo. Widać nie każdy to rozumie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze