W związku z pomysłem upamiętnienia płk. Ryszarda Kuklińskiego w Kołobrzegu postanowiliśmy rozwinąć temat Jacka Stronga, bo taki pseudonimem się posługiwał wojskowy. Amerykański szpieg, przez jednych uznawany za bohatera, przez innych za zdrajcę.
Jego 10-letnia przygoda z Kołobrzegiem dość mocno zaznaczyła się w jego życiorysie. Mieszkał przy ulicy 1-go Maja. Jak wyglądała jego obecność w Kołobrzegu oraz czy pomysł fundacji "Zwycięska Misja" zasługuje na aprobatę - o tym rozmawiamy z historykiem, dr. Łukaszem Gładysiakiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Tak, mój dziadek był jego przyjacielem, i mówił, że ten, bardzo dbał o Polskę
Tak, mój dziadek był jego przyjacielem, i mówił, że ten, bardzo dbał o Polskę
nikt ich nie lubił. chłopaki to byli snoby, dla kasy sprzedał by własna matkę
Moj Tata byl bliskim kolega pana Kuklinskiego, razem pracowali, razem spędzali Sylwestra , ja pamietam jego synów , 2 chłopaków bawiących się w chowanego. Mieszkaliśmy blisko bo oni na 1 maja my na Trzebiatowskiej. Chłopcy nie byli moimi kolegami bo w tym wieku dziewczynki trzymały się razem i chłopcy razem. Mój nieżyjący ojciec zawsze ciepło o nim mówił i miłe wspominał kolegę z pracy, który był bardzo pracowity, zdolny , niepozorny, skryty i niezwykle inteligentny.
Co by nie mówić postać historyczna. Jakaś tabliczka na budynku gdzie mieszkał by się przydała.....
Tak, mój dziadek był jego przyjacielem, i mówił, że ten, bardzo dbał o Polskę
Tak, mój dziadek był jego przyjacielem, i mówił, że ten, bardzo dbał o Polskę
nikt ich nie lubił. chłopaki to byli snoby, dla kasy sprzedał by własna matkę