MKS Kotwica Kołobrzeg zadebiutował w klasie okręgowej i od razu pojawił się temat, który dla wielu fanów piłki bywa ważniejszy niż sama gra: gdzie właściwie będą mogli pojechać kibice?
Na starcie rozważano różne scenariusze. Gdyby Kotwica trafiła do jednej grupy z Iskrą Białogard, MKS Karlino czy innymi lokalnymi drużynami, mielibyśmy widowiska nie tylko sportowe, ale i „kibicowskie”. Problem w tym, że nie wszystkie zgody i układy działają tu w jedną stronę z Iskrą relacje są, delikatnie mówiąc, chłodne. Kluby odetchnęły z ulgą, bo takie mecze oznaczałyby status „podwyższonego ryzyka”, a to spore wyzwanie dla małych klubów i ich stadionów.
Kotwica trafiła więc do grupy pierwszej, z dala od potencjalnie „gorących” rywali. Ale spokój nie trwał długo. Już w drugiej kolejce KS Prawobrzeże Świnoujście zakomunikowało, że nie jest w stanie wpuścić kibiców z Kołobrzegu na swój obiekt (nie wpuści także swoich kibiców). Powód? Obawa, że fani biało-niebieskich pojawią się licznie i zrobi się tłoczno, a że Kotwica nie pała sympatią do drugiego klubu z tego miasta, Floty, atmosfera mogłaby być „piknikowa” tylko z nazwy.
Jak będą wyglądały kolejne wyjazdy? Czas pokaże, czy nowy klub będzie mógł faktycznie liczyć na wsparcie swoich fanów na obcych stadionach, czy też każdy mecz wyjazdowy odbędzie się przy pustych trybunach
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze