Ogromne zamieszanie wokół przyznawania środków z Krajowego Planu Odbudowy w branży HoReCa rozlało się po całym kraju, a echa afery dotarły także nad Bałtyk.
Kołobrzeg, zagłębie turystyczno-gastronomiczne województwa zachodniopomorskiego, również znalazł się na mapie beneficjentów. Sprawdziliśmy, na co lokalni przedsiębiorcy otrzymali milionowe dotacje. Możemy powiedzieć jedno – w naszym regionie luksusowych jachtów nie było.
Masaże, eventy, zabiegi i muzeum w Podczelu
Środki z KPO miały wesprzeć dywersyfikację działalności, czyli wprowadzenie nowych usług do oferty firm, które starały się o dotację. W przedsiębiorstwach z naszego regionu oznaczało to m.in. jak przeczytaliśmy, uruchomienie masaży relaksacyjnych, usług eventowych, cateringowych, unowocześnienie baz zabiegowych poprzez np. wprowadzenie nowych procedur i sprzętu. Wśród bardziej oryginalnych projektów znalazła się adaptacja budynku w jednym z ośrodków w Podczelu na cele muzealne oraz wprowadzenie ekologicznych domków mobilnych typu Tiny House w Grzybowie, uzupełnionych o atrakcje rekreacyjne dla” miłośników natury i zrównoważonego rozwoju”.
Gdzie trafiły pieniądze?
W samym Kołobrzegu dofinansowanie z KPO otrzymało 14 przedsiębiorców, w tym 9 projektów przekroczyło kwotę pół miliona złotych. W powiecie na liście jest jeszcze 6 beneficjentów : jeden z Sianożętów, trzech z Ustronia Morskiego oraz dwóch z Dźwirzyna.
Pełną listę można znaleźć na rządowej mapie przyznanych środków – to pieniądze publiczne i każdy mieszkaniec ma prawo wiedzieć gdzie i na co zostały wydane. W tym artykule konkretnych nazw firm jednak nie podamy. Dlaczego? W ciągu ostatniej doby wokół beneficjentów KPO narosła atmosfera podejrzeń i publicznego osądu. Wiele firm znalazło się pod ostrzałem opinii publicznej, często tylko dlatego, że skorzystały z programu, w ramach którego środki przyznawało państwo.
Przedsiębiorcy, którzy działali w granicach dostępnych procedur i możliwości, nie powinni, naszym zdaniem, tłumaczyć się z tego, że otrzymali dotacje. To organ, który je przyznawał czyli Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej ma obowiązek tak skonstruować zasady i tak kontrolować proces, by pieniądze trafiały do firm, które rzeczywiście wspierają cele programu. To tam trzeba szukać odpowiedzialności za decyzje, które dziś budzą kontrowersje. KPO dla sektora HoReCa miało pomóc firmom w trudnej sytuacji po pandemii i wojnie w Ukrainie. Tymczasem ogólnopolska lista beneficjentów wzbudziła poważne wątpliwości. Pojawiły się tam m.in. wnioski o luksusowe jachty, łodzie motorowe, czy ekspresy do kawy za setki tysięcy. Sprawa wywołała burzę w mediach, a premier nakazał weryfikację przyznanych dotacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze