O wyniku wyborów parlamentarnych, pieniądzach z Krajowego Planu Odbudowy, czekach bez pokrycia oraz o sytuacji w kołobrzeskiej Platformie, rozmawiamy z Olgierdem Geblewiczem, marszałkiem województwa zachodniopomorskiego i przewodniczącym regionu zachodniopomorskiego PO.
Jako polityk KO otrzymał Pan w tym roku chyba najlepszy prezent urodzinowy...
To prawda. Najważniejsze wybory po 1989 roku wyznaczono na 15go października - dzień moich urodzin. Prosiłem wszystkich moich znajomych, aby tym razem nie życzyli mi 100 lat życia, lecz spełnienia marzenia. Jednego marzenia. I się spełniło, dzięki wzruszającej mobilizacji naszych obywateli. W szczególności po raz pierwszy młodzieży, a wśród rzeszy młodych ludzi także moje córki pierwszy raz mogły skorzystać z prawa wyborczego i zrobiły to w tak historycznych wyborach. Chce się zacytować wspaniałą, poruszoną szefową komisji wyborczej w Warszawie, gdzie ludzie czekali cierpliwie w godzinnych kolejkach, aby oddać głos: „Dziękuję Rodacy”. Nie zapomnę tych urodzin do końca życia.
Czeka Pan, z nadzieją obecnie, na unijne pieniądze z KPO? Jakie projekty, inwestycje będą mogły być realizowane, finansowane z tak długo oczekiwanych środków unijnych?
Jestem pewien, że Donald Tusk szybko wprowadzi zmiany odblokowujące pieniądze unijne dla Polski. Jest wspaniała atmosfera i nadzieja wokół Polski. Jako osoba pełniąca ważne funkcje również w Brukseli dostałem dziesiątki gratulacji po 15 października, w zasadzie ze wszystkich krajów UE. Ta nadzieja, ale przede wszystkim nasze działania spowodują, że pieniądze zaczną płynąć. Głównie na szpitale, środowisko, cyfryzacja, przedsiębiorczość. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że rząd PiS jakąś część tych pieniędzy obiecał, a nawet wydał w postaci czeków bez pokrycia, bez nadziei na ich zwrot z Unii Europejskiej. Wiele zachodniopomorskich szpitali dostało takie czeki na wielkie inwestycje. Rozdano naszym dzieciom laptopy kupując je z długu, licząc na zwrot środków za ich zakup. Teraz inwestycje w ochronę zdrowia będą realne, spłacimy kredyty zaciągnięte na komputery, a zachodniopomorscy przedsiębiorcy będą mogli aplikować o pieniądze na swój rozwój.
Co jeszcze może się zmienić po wyborach 2023 w naszym województwie?
Zmieni się wiele. Poczynając od lokalnych szczujni jak szczecińska rozgłośnia Polskiego Radia i oddział TVP Szczecin, przez Lasy Państwowe, gdzie niekompetentni politycy Zjednoczonej Prawicy doprowadzili do zniszczeń i strat na niewyobrażalną skalę, po tak potrzebne zmiany w wielu rządowych instytucjach, obsadzonych często przez ludzi bez jakiegokolwiek przygotowania.
Skończyły się wybory parlamentarne, ruszyły przygotowania do wyborów samorządowych. Czy Pańskim zdaniem, jako przewodniczącego regionu zachodniopomorskiego PO, jest potrzeba oczyszczenia i wewnętrznego uporządkowania spraw we własnych strukturach?
Zacznijmy od tego, że te najtrudniejsze dla nas wybory od lat zakończyły się dla PO olbrzymim sukcesem na Pomorzu Zachodnim. W 2019 roku przegraliśmy nieznacznie, teraz zwyciężyliśmy bardzo wyraźnie, od 30 do 40 procent! I wielka w tym zasługa mądrego przygotowania list wyborczych i ciężkiej pracy wszystkich kandydatów, nie tylko na miejscach czołowych, biorących, ale i tych dalszych. Takie było moje założenie - nie ma darmowych mandatów, startujesz to pracuj, bo to praca na wspólną listę i wspólny sukces. Lista w okręgu 40-tym uzyskała mocnego lidera w postaci Bartosza Arłukowicza, który swoim wynikiem przebił oczekiwania tak nasze, jak i zapewne swoje. Ale od pierwszego do ostatniego miejsca kandydaci przynosili swoją pracą tysiące głosów na listę. W efekcie, przy nominalnie podobnej liczbie głosów na PiS, my dostaliśmy ich więcej. Podobnie było w okręgu szczecińskim. Świetny wynik naszych kandydatów z dalszych miejsc, to wspaniały zaczyn do przymiarki do list samorządowych. Mówiłem o tym na ostatnim zarządzie partii - przechodzimy w tryb wyborów samorządowych i powiat po powiecie układamy strategię. Chcemy wygrać sejmik, większość powiatów poprzez własne listy, a także kluczowe miasta, gdzie będziemy na pewno wystawiali nasze listy, a w większości naszych kandydatów na prezydentów i burmistrzów. Wietrzenie nie jest potrzebne. Nastrój jest bardzo dobry, a punktowe incydenty z kampanii rozliczane.
Więc wejdźmy na nasze kołobrzeskie podwórko. Lokalną Platformą od dawna targają wewnętrzne spory. Przeciętny mieszkaniec nie do końca wie o co chodzi, ale nie ma też obrazu silnej i zwartej partii, dostrzega raczej grupę realizujących swoje indywidualne interesy i ambicje osób...
Rzeczywiście każdemu wydawałoby się to niezrozumiałe i ja też nie do końca chcę się bawić w te lokalne rozgrywki. One trwają oczywiście od lat i są wynikiem w mojej ocenie rozbujałych ambicji i zamknięcia w strefie komfortu kilku lokalnych liderów. To zawsze zdradliwe, bo kołobrzeska PO ma wszystko, ale z wysokiego konia spada się łatwo i boleśnie. Jak oceniać starostę z PO w szczycie pandemii ogłaszającego swój start na Prezydenta Kołobrzegu przeciw koleżance? Jak oceniać wewnętrzne połajanki, kiedy wicemarszałek Anna Bańkowska, jako kandydatka z dalekiego miejsca robi kampanię w ostatnich wyborach, gdy jej rolą jest wspomóc listę i przynieść dodatkowe głosy do naszego zwycięstwa? To wszystko są działania niszczące kołobrzeską PO. O innych gorszych zachowaniach nawet nie chcę się publicznie wypowiadać. Częścią zajmuje się sąd koleżeński i traktuję to jako zamknięty rozdział. Mam nadzieję na otrzeźwienie pozostałych. W tych wyborach cel był jasny- Marek Hok walczy z realnej pozycji o mandat poselski, Anna Bańkowska walczy z dalekiej pozycji i pomaga liście promując się jednocześnie na lidera listy do Sejmiku, a Janusz Gromek pozostaje senatorem. Wszystkie cele zostały zrealizowane, choć niestety nie mam poczucia, że wszyscy je zrozumieli.
Co do przygotowań wyborów samorządowych, to na tym etapie pewne jest, że liderem listy do Sejmiku będzie wicemarszałek Anna Bańkowska, która zrobiła bardzo dobry wynik, zdobywając z dalekiej pozycji większą liczbę głosów niż „dwójka” na liście. Drugi pewniak to kandydatka na prezydenta Anna Mieczkowska, która wbrew wcześniejszemu, wewnętrznemu podważaniu jej pozycji powinna wygrać wybory w pierwszej turze, o ile po drodze nie popełni błędów. Co do list do powiatu i miasta, to napiszemy je wspólnie tak, aby były najmocniejsze, a nie po to, aby komukolwiek gwarantować mandat. To wspólna odpowiedzialność władz powiatu i regionu.
Skomentuje Pan dla naszej redakcji sprawę materiału TVP Szczecin z udziałem Anny Bańkowskiej?
Cała sytuacja z nagrywaniem, dysponowaniem i dystrybuowaniem treści nielegalnego nagrania wicemarszałek Anny Bańkowskiej jest skandaliczna. Takie rzeczy nie miały i nie będą miały miejsca nigdy więcej w PO. Temat kuluarowo podbijany od tygodni przez część naszych członków wewnętrznie - co samo w sobie było karygodne - ostatecznie stał się pożywką na ostatniej prostej dla PiS-owskiej telewizji, również w moim kontekście. Poprosiłem, aby Anna Bańkowska szerzej nie komentowała tego i aby wniosek do sądu koleżeńskiego złożyła dopiero po wyborach. Ta sytuacja budzi powszechny niesmak w zachodniopomorskiej PO i prawie jednogłośnie ostatniej niedzieli został przyjęty wniosek o natychmiastowe zawieszenie i wykluczenie z szeregów PO osób zamieszanych w tę przykrą sprawę. Nie ma i nie będzie tolerancji dla takich zachowań w naszej partii. Odpowiedzią na nasze zdecydowane, ale i powszechnie w regionie wspierane kroki, ma być chyba wniosek o odwołanie z funkcji szefowej kołobrzeskiej PO Anny Bańkowskiej. Czytałem ten wniosek, a także rozmawiałem z kilkoma podpisanymi, próbując wyjaśnić o co chodzi. Nikt nie był w stanie mi konkretnie odpowiedzieć. Co gorsza dochodzą do mnie pogłoski, że członkowie kołobrzeskiej PO są naciskani w tej sprawie. Mam nadzieję, że jest to nieprawda, ale jeśli jest coś na rzeczy, to mam dwie szczere i uczciwe rady. Osoby naciskające proszę o schłodzenie głów dużą ilością lodu, a osoby, które czują się naciskane o niezwłoczny kontakt ze mną. Platforma Obywatelska to wielka wspólnota i dla każdego wystarczy w niej miejsca, nie stosuje się w niej zasad znanych tylko z PiS. PO to także wielka nadzieja i zobowiązanie wobec Polek i Polaków, którzy wybrali Polskę fair i uśmiechniętą. Dlatego dla mrocznych działań w PO będzie strategia „zero tolerancji”. Wygramy wybory samorządowe, bo ludzi dobrej woli jest więcej. Również w PO.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze