Bez większego rozgłosu kończy działalność miejska stacja paliw. Kilka lat temu była promowana jako jedna z najtańszych w okolicy, dzisiaj znika z rynku. Według prezesa Komunikacji Miejskiej od dłuższego czasu prowadzenie tej działalności było nierentowne.
Oficjalnie stacja generowała stratę na poziomie około 2000 zł rocznie. To jednak, jak zaznaczał prezes, wartość wynikająca z przyjętego sposobu rozliczania kosztów. - Gdybyśmy przypisywali koszty nie według klucza podziałowego tylko według rzeczywistego miejsca powstawania, okazałoby się, że ta kwota jest dużo większa – tłumaczył Pawłowski.
Jak wyjaśniał, istotnym argumentem okazały się również przepisy dotyczące tzw. wskaźnika in-house. Aby spółka mogła bez przetargu świadczyć usługi dla miasta i jego jednostek, musi utrzymać odpowiednią proporcję działalności podstawowej do dodatkowej. Limit wynosi 90% do 10%. W tym przypadku istniało, zdaniem prezesa, realne ryzyko jego przekroczenia a to oznaczałoby konkretne konsekwencje; utratę zleceń, na przykład obsługi stref płatnego parkowania. W dalszej perspektywie mogłoby prowadzić do strat finansowych, a nawet redukcji zatrudnienia.
Jak podkreślał M. Pawłowski, w przypadku likwidacji stacji nie będzie żadnych zwolnień, a miejsce to będzie obecnie pełniło funkcję magazynową.
Kierowcy mogą dzisiaj ostatni raz zatankować na tej stacji. Od 1 kwietnia już nie będzie można tego zrobić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze