Komisja Prawa pozytywie zaopiniowała projekt uchwały o „leczeniu niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Kołobrzeg w latach 2019-2022”. Na najbliższej sesji pochylą się nad nim radni miejscy. W tej sprawie jednomyślności raczej nie będzie.
Nie pierwszy raz Rada Miasta zajmie się tym tematem. Przypomnijmy; w 2018 roku ówcześni radni, większością głosów (przeciwni byli radni PiS- dop.red.), po długiej i burzliwej dyskusji, przyjęli projekt o dofinansowaniu in vitro z miejskiej kasy. Uchwałę odrzucił wówczas wojewoda zachodniopomorski, wskazując m.in., że projekt nie zyskał pozytywnej opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Obecnie przedłożony dokument taką opinię posiada.
Projekt zakłada pomoc finansową dla co najmniej 20 par rocznie. Dofinansowanie wyniosłoby 5 tysięcy zł na jedną parę. Biorąc pod uwagę dane demograficzne naszego miasta i wskaźnik niepłodności (oszacowany przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii) problem z posiadaniem potomstwa może dotyczyć nawet 1866 par w Kołobrzegu. Zdaniem urzędników więc, chętnych do udziału w programie nie zabraknie.
Nietrudno domyślić się, że proponowany przez magistrat projekt nie zyska jednomyślnej akceptacji. Pojawia się pytanie czy stanie się przyczyną światopoglądowej dyskusji. - In vitro to metoda uznana i legalna. Programy zdrowotne robimy zawsze dla określonych grup, nie całego społeczeństwa kołobrzeskiego np. seniorów czy kobiet w średnim wieku. W tym wypadku pomoc jest skierowana do par, które jej potrzebują i oczywiście chcą z niej skorzystać – komentuje Ilona Grędas-Wójtowicz, wiceprezydent do spraw społecznych.
Zabiegi in vitro współfinansuje coraz więcej samorządów. Są to m.in. Gdańsk, Słupsk, Częstochowa, Kraków, Szczecinek, Szczecin.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze