Nie podpiszemy protokołu rozbieżności, który oznacza strajk generalny. Nie damy miastu tej satysfakcji, chcemy nadal walczyć o godne podwyżki, ale będziemy też normalnie pracować – zapowiedziały przedstawicielki związków zawodowych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kołobrzegu. Przypomnijmy; środowy briefing pracowników MOPS był odpowiedzią na poniedziałkową konferencję Ilony Grędas-Wójtowicz, zastępcy prezydent ds. społecznych.

Od ubiegłego roku w kołobrzeskim MOPS-ie trwa spór zbiorowy; pracownicy walczą o podwyżki płac. Choć formalnie jest on prowadzony z dyrekcją jednostki, faktycznie w stanie sporu związki zawodowe pozostają z Urzędem Miasta, co podkreślała, podczas konferencji, przewodnicząca Beata Jasiulewicz. - MOPS nie jest zakładem produkcyjnym i nie dysponuje wypracowanym budżetem, więc bezpośrednio nasz pracodawca podlega pod Urząd Miasta, który decyduje o pieniądzach dla podległych jednostek – mówiła pracownica.
Przedstawicielki związków podkreślały, że, według ich opinii, mediacje z miastem były niezwykle trudne; pojawiały się na przykład informacje ze strony władz miasta o tym, że przyznanie podwyżek będzie wiązało się z redukcją etatów w jednostce. Kobiety zaznaczyły również, że nie chcą kończyć mediacji i podpisywać protokołu rozbieżności (o który wnioskuje do dyrekcji MOPS-u kołobrzeski magistrat – dop.red.), ponieważ to wiąże się, jak podkreślały, ze wszczęciem strajku generalnego. Zapowiedziały, że w ramach negocjacji będą nadal walczyć o wyższe pensje. - Banery i flagi na siedzibie MOPS-u w końcu zwisną, bo nie ugina się prezydent, a my też się nie ugniemy po latach – informowała B. Jasiulewicz – Jednak nie będzie tam naszych postulatów (...). Nie ukrywam jednak, że mamy szereg pomysłów na przeprowadzenie akcji protestacyjnej (...), w ten sposób, aby dowiedzieli się o niej wszyscy, którzy tu mieszkają i przyjadą.
Beata Jasiulewicz podkreślała, że sytuacja zarobkowa pracowników MOPS-u od lat jest zła. - W ciągu 21 lat pamiętam dwie podwyżki (...). Pierwsza w 2015 roku za prezydenta Gromka i wiceprezydenta Woźniaka (…) i wtedy decyzja prezydenta, haniebna dla mnie, przyznająca pracownikom socjalnym 300 zł brutto podwyżki, a całej reszcie – po 150 zł brutto. W 2020 druga podwyżka 500 zł (…) wywalczona przez nieżyjącą już dyrektor Danutę Majchrzak – mówiła przewodnicząca związków. Podała również wysokość swojej pensji – po niemal ćwierćwieczu pracy jako specjalista pracy socjalnej zarabia niecałe 3100 zł na rękę.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze