O zmiany w prawie ustawowym dotyczącym najmu krótkoterminowego walczą już od dłuższego czasu władze Krakowa i Sopotu. Do apeli o uregulowanie przepisów dołączył ostatnio Kołobrzeg. Nielegalny wynajem to ogromny problem dla wszystkich europejskich miast turystycznych. Dlaczego?
Na nielegalnym wynajmie miasto w ogóle nie zarabia – to znaczy nie otrzymuje opłaty uzdrowiskowej, którą zgodnie z przepisami powinni płacić turyści przebywający w Kołobrzegu. W przypadku hoteli i zarejestrowanych pensjonatów lokalny podatek jest odprowadzany – to właściciele, dzierżawcy lub posiadacze obiektu są zobowiązani do inkasowania i odprowadzania opłaty. Przy wynajmie niezarejestrowanym czyli głównie przy apartamentach, zwłaszcza tych, gdzie funkcjonuje specjalna skrzyneczka na klucze, właściciel często w ogóle nie ma styczności z przebywającym w lokalu gościem, a tym samym takiej opłaty nie pobiera.
Traci na tym miasto, ale również mieszkańcy. Z opłaty uzdrowiskowej są pokrywane wydatki na remonty i budowę m.in. dróg, chodników, deptaków, promenad, mostów czyli wszystkich tych miejsc, które ze względu na dużą liczbę ludzi szybciej niż w innych rejonach ulegają degradacji i wymagają napraw.
W tej sprawie podczas komisji senackiej, która tydzień temu obradowała w Kołobrzegu, głos zabrała prezydent Anna Mieczkowska. Urzędniczka zaapelowała o zmiany w przepisach, które umożliwią zlikwidowanie szarej strefy w tym obszarze. Tym samym Kołobrzeg dołączył do Krakowa i Sopotu. Miasta te chcą uczestniczyć w pracach legislacyjnych, których ostateczne rozwiązania ułatwią samorządom walkę z nielegalnym najmem krótkoterminowym.
Należy podkreślić, że podobne prace toczą się w Parlamencie Europejskim. Regulacje proponowane przez europejskich polityków, bo problem jest globalny, zakładają, że gospodarze obiektów będą musieli rejestrować online nieruchomości, w którym prowadzą najem. Otrzymają numer rejestracyjny, który będzie umieszczany np. w ogłoszeniach na popularnych serwisach zajmujących się rezerwacjami. Za niewypełnienie tych obowiązków mają grozić surowe kary.
To pomoże m.in. w uzyskaniu wiedzy na temat liczby turystów przebywających w danym mieście. Na tę chwilę takie badania w Polsce prowadzi np. Główny Urząd Statystyczny – instytucja polega jednak na danych przekazywanych z zarejestrowanych obiektów posiadających 10 i więcej miejsc noclegowych. Dane przedstawiane przez GUS nie odzwierciedlają więc rzeczywistego stanu rzeczy, zwłaszcza w Kołobrzegu, w którym baza noclegowa jest bardzo zróżnicowana – jest tutaj wiele hoteli, pensjonatów, ale także ogromna liczba apartamentów. Gości odwiedzających nasze miasto jest więc o wiele więcej niż wskazują oficjalne statystyki.
Miasto traci na tym ogromne pieniądze. Jakie? Tego nie da się wyliczyć, ale pewne jest, że to nie setki, nie tysiące, a miliony złotych. Uregulowanie tego problemu przyniesie więc duże korzyści dla samorządu i samych mieszkańców.
Do tematu wrócimy. (iws)

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze