Reklama

 

 



Niepokojąca sytuacja kadrowa w szpitalu. Brakuje specjalistów i młodych lekarzy

15/12/2017 06:13

Psychiatrzy, ginekolodzy, laryngolodzy czy interniści – to tylko część specjalistów, których od miesięcy poszukuje Szpital Regionalny w Kołobrzegu. Braki kadrowe są niepokojące – w ubiegłym roku zatrudnienie zwiększyło się o jednego lekarza internistę, a to jedynie kropla w morzu potrzeb, jak zauważają władze szpitala. Problem widzą również urzędnicy i proponują stworzenie systemu motywacyjnego.



Z brakami kadrowymi boryka się większość szpitali w Polsce. W Kołobrzegu nie jest wcale lepiej. - Szukamy lekarzy, którzy chcieliby pracować na takich oddziałach jak otolaryngologia, psychiatria, neurologia czy interna – informuje Tomasz Szymański, dyrektor placówki. Nie tylko brak wyspecjalizowanych lekarzy jest jednak problemem kołobrzeskiego szpitala. - Praktycznie na każdej specjalizacji mamy wolne miejsca jeśli chodzi o rezydentów – mówi dyrektor. Obecnie w placówce pracuje 20 młodych lekarzy, co oznacza, że niemal 40 miejsc rezydenckich pozostaje niezagospodarowana.

Co jest przyczyną takiej sytuacji? W rozmowie z nami lekarze podkreślają – Kołobrzeg to drogie miasto, trudno tu wynająć mieszkanie na cały rok, młodzi wolą pozostać w większych ośrodkach, wspólnie dzielić się kosztami życia. Stąd pomysł urzędników – stworzenie systemu motywacyjnego, który zachęciłby rezydentów do kształcenia się w kołobrzeskim szpitalu. - Rozmawialiśmy na ten temat z dyrekcją szpitala i ordynatorami. Najbardziej zasadne wydaje się nam stworzenie stypendiów skierowanych właśnie dla tych młodych lekarzy, którzy chcieliby odbywać staż w naszej placówce – mówi Anna Mieczkowska z Urzędu Marszałkowskiego, organu nadzorującego szpital w Kołobrzegu. Taki system stypendialny miałby wejść w życie od początku 2019 roku. - Czas pokaże czy taki sposób byłby dostateczną zachętą – dodaje Mieczkowska.

Tymczasem dyrektor Szymański podkreśla, że o możliwościach, które kołobrzeski szpital oferuje swoim rezydentom, większość młodych lekarzy może jedynie pomarzyć. - Tutaj rezydenci mają inną jakość nauczania. U nas mają kontakt z pacjentem, przy oddziałach zabiegowych mają możliwość wejścia na blok i choć, oczywiście, nie operują to uczestniczą i asystują przy operacjach. Po wyszkoleniu mogą takie zabiegi, w obecności specjalistów, wykonywać – tłumaczy Tomasz Szymański.

Dodatkowe etaty są potrzebne do usprawnienia pracy na szpitalnych oddziałach. Póki co problemy kadrowe ratują ci medycy, którzy, choć mają prawo do emerytury, nie korzystają z niego i nadal pracują w szpitalu. - Oni też jednak będą chcieli kiedyś odpocząć – mówi Szymański.
Obecnie w kołobrzeskim szpitalu pracuje 148 lekarzy i 266 pielęgniarek. (iws)


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości