Reklama

 

 



O zatrudnieniach partyjnych i „wypieprzaniu prezesa” - co się dzieje w spółce PŻB? Związkowcy proszą o pomoc parlamentarzystów

01/03/2021 19:05

- Mamy osoby w naszej firmie, które nie pracują w ogóle(...) mamy człowieka, narzuconego politycznie, który dwa lata pracuje i tylko pieniądze bierze – mówił, podczas spotkania w parlamentarzystów i samorządowców z województwa zachodniopomorskiego, Edward Matuszczak, przewodniczący związków zawodowych Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Załoga PŻB poprosiła polityków o pomoc. - To jest początek rozbijania naszej firmy, jej likwidacji – mówił związkowiec. Z tego spotkania wywiązała się niezwykle burzliwa dyskusja dotycząca obecnej, bardzo trudnej sytuacji w kołobrzeskiej spółce.




To właśnie Matuszczak rozpoczął burzliwą debatę na temat PŻB. Podczas spotkania przedstawił kulisy zwolnienia prezesa spółki Piotra Redmerskiego, od którego rozpoczęła się akcja protestacyjna załogi. - Odwołanie tego człowieka to pierwszy etap destrukcyjnej działalności polityków PiS-u – podkreślał związkowiec, wymieniając nazwisko m.in. Marka Gróbarczyka, byłego ministra nieistniejącego już resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Matuszczak przypominał, że były już prezes Redmerski wyprowadził firmę z zapaści gospodarczej i jako jedyny podjął się realizacji projektu „Batory” (m.in. zakładającego budowę promu dla PŻB), który związkowiec określił mianem „lipy”. - Wymuszono, abyśmy ten projekt utrzymywali – mówił przewodniczący związków. Przypomnijmy jedynie, że sztandarowy program PiS-u i nieprawidłowości z nim związane były przedmiotem audytu Najwyższej Izby Kontroli, którego wyników wciąż nie ujawniono.

Matuszczak poruszył również sprawę politycznych zatrudnień w spółce. - Mamy narzucone do firmy różne osoby, które nie pracują w ogóle – mówił związkowiec, podkreślając, że jest w przedsiębiorstwie „człowiek, który dwa lata pracuje, a raczej nie pracuje”. - Dostaliśmy ostatnio fachowca, specjalistę bardzo wysokiej klasy. To żona jednego z wielkich działaczy PiS-u w mieście(...) – kpił Matuszczak - Ta pani studiuje teczki osobowe, nie wiadomo czy ma jakieś uprawnienia czy nie ma (…). Nic nie robi, studiuje teczki. Powtarza się to, co robiono w PRL-u, w komunizmie – mówił przewodniczący.

Sprawa zatrudnienia Agnieszki Bejnarowicz, żony Macieja Bejnarowicza, lidera PiS w Radzie Miasta, bo właśnie o tym fakcie informował Matuszczak, wzbudziła duże emocje. Dosadnie na ten temat wyraził się senator Janusz Gromek. - Wiemy, że ta pani, która sprawdza teczki jak ubowiec 12 tysięcy dostała – mówił były prezydent na forum.

Głos zabrał również poseł PiS, Czesław Hoc, którego związkowcy prosili, aby nie opuszczał sali.

- Padł taki zarzut, że zatrudniono trzynastego dyrektora, to ja się pytam związków zawodowych, kto zatrudnił tych dwunastu, dlaczego, po co? Nie zastanawiacie się nad tym? - pytał poseł. - Proszę mi podać choćby jedno nazwisko spośród 700 zatrudnionych w spółce, kto ma legitymację Prawa i Sprawiedliwości? Powiedzcie mi, jacy tam są działacze partii – mówił Czesław Hoc, twierdząc, że „firma jest niezależna i tak powinno być” i podkreślając, że żadnej likwidacji spółki nie będzie, a na prezesa zostanie zatrudniona „odpowiednia osoba”. Poseł podkreślał również, że nie zna motywów zwolnienia Piotra Redmerskiego.

Na pytania zadawane przez Hoca odpowiedział z kolei Kazimierz Sikora, szef „Solidarności” w PŻB. - Umniejsza pan swoją rolę w naszej firmie(...). Odnośnie tych nazwisk (...) pan najlepiej wie, ile osób z pana poręczenia dostało się do tej pracy, jakie to były osoby wpływowe, ja mogę służyć tymi nazwiskami (…). Ja jestem w posiadaniu maili, jakie wymienialiśmy i nawet te osoby, o które pan tak walczył jak lew, nie były godne pańskiego zaufania, bo wychodziły ze statku i po badaniach miały 2 promile alkoholu. Nie poruszajmy tych tematów, bo to jest mina – mówił Sikora.

Ostatecznie poseł Hoc opuścił salę, kiedy głos zabrał Janusz Gromek. - Chcielibyśmy usłyszeć od ciebie dlaczego zwolniono dobrego prezesa (...) – pytał wychodzącego polityka eksprezydent – Redmerski miał wizję, wizję rozwoju, nie ma takiego menadżera (…) Ja byłem tyle lat dyrektorem szkoły, prezydentem. Nigdy sobie nie pozwoliłem, żeby wejść, otworzyć drzwi i powiedzieć „wypieprzaj mi z tej firmy”, bo tak właśnie zrobiono z prezesem PŻB – mówił Gromek.

Dyskusja na temat kołobrzeskiej spółki była niezwykle burzliwa. Ostatecznie ustalono, że sytuacja firmy będzie przedmiotem specjalnego posiedzenia parlamentarnej Komisji Morskiej. - Będziemy robić wszystko, aby naszą firmę ratować, zbyt wiele złego tam się wydarzyło – powiedział po spotkaniu, w rozmowie z naszym portalem, Kazimierz Sikora.

Całość nagrania (od 3:00:00) https://www.youtube.com/watch?v=D4adRjB8ems


Poniżej możecie wysłuchać część debaty dotyczącej sytuacji w PŻB.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości