Pod ławką w centrum miasta, na Skwerze Pionierów, leży człowiek. Obok niego przechodzą przechodnie, w większości obojętni, zajęci swoimi sprawami. Tak wyglądał eksperyment społeczny, który w poniedziałek przeprowadziło Stowarzyszenie Paramedic. Pomysł był prosty, ale mocny w przekazie - sprawdzić, ilu z nas zareaguje na widok osoby, która może potrzebować pomocy.
Inicjatorzy akcji nie kryli poruszenia wynikami.
– Wiedzieliśmy, że część ludzi nie zareaguje na leżącego, ale nie spodziewaliśmy się, że aż tyle – przyznaje jeden z organizatorów.
Na stronie stowarzyszenia opublikowano podsumowanie całego eksperymentu. Wnioski? Niepokojące. W ciągu kilkunastu minut obok leżącej osoby przeszło ponad 40 przechodniów. Zatrzymało się tylko pięć osób, które uznało, że warto podejść i sprawdzić, czy wszystko w porządku.
Nie możemy wychodzić z założenia, że na pewno to jest osoba, która odpoczywa pod wpływem alkoholu. I gdzieś też pewnie pojawia się taka myśl, że ok, zaraz za mną ktoś podejdzie, kto udzieli pomocy – tak sądzi jedna, druga, piąta osoba i ten człowiek dalej leży. A jeśli miał zatrzymanie krążenia, to po kilku minutach nie można już go uratować. Dlatego trzeba reagować od razu – podkreśla ratownik.
Eksperyment miał nam – mieszkańcom Kołobrzegu pokazać, jak zachowujemy się w sytuacjach, które nie wymagają wielkiego wysiłku, a mogą uratować komuś życie. Wnioski? Zbyt często liczymy na to, że zareaguje ktoś inny, albo zakładamy, że leżący człowiek jest pod wpływem i nie potrzebuje pomocy. W takiej sytuacji może się kiedyś znaleźć każdy z nas lub naszych bliskich. To daje do myślenia.



Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze