Wielki Piątek część urzędników spędziła w magistracie. Wszystko przez techników policyjnych, którzy na wniosek prezydent Mieczkowskiej, pojawili się w urzędzie, aby sprawdzić zgłoszenie jednej z pracujących tam osób. Chodzi o domniemaną próbę włamania do szafki, w której miały znajdować się ważne dokumenty dotyczące m.in. rejestru wyborców.
Według naszych informacji, technicy policyjni zabezpieczyli nagrania z kamer znajdujących się w pomieszczeniu. Zebrali również wszystkie ślady i materiały, które mogłyby wyjaśnić tajemniczą sprawę. Część podwładnych pracujących w tym wydziale, wezwano do Urzędu Miasta i przesłuchano.
Jak się dowiedzieliśmy, w pomieszczeniu, w którym według zgłaszającej, mogło dojść do działania osób nieuprawnionych, znajdują się dwie kamery. Wydział jest zamykany o godzinie 15.30, objęty systemem ograniczonego dostępu, a obok znajduje się miejsce pracy dozorcy. - Jeśli ktoś tam wszedł po prostu nie możliwości, aby tego nie sprawdzić, tyle mogę powiedzieć – mówi sekretarz magistratu Ewa Pełechata.
Nieoficjalnie wiadomo, że zgłaszająca włamanie urzędniczka pozostaje w konflikcie ze swoimi zwierzchnikami. To jedna z podwładnych, które w wyniku reorganizacji urzędu, odesłano na emeryturę. Jak nas poinformowano, od kilku tygodni to już trzecie zgłoszenie dotyczące możliwości przebywania w pomieszczeniu wydziału osób trzecich. Jedno z nich miało dotyczyć odsuniętego krzesła. Wszystkie zgłoszenia były przedmiotem wewnętrznych kontroli. Teraz jednak prezydent zdecydowała o wezwaniu policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze