Kołobrzeg znalazł się na trzecim miejscu pod względem ilości wyjazdów karetek z zespołami ratownictwa medycznego w województwie zachodniopomorskim. Chodzi o statyki dotyczące minionego sezonu letniego - licząc od początku czerwca do końca sierpnia. Ratownicy w województwie interweniowali aż 48 tysięcy razy. Kołobrzeg znalazł się za większymi miastami, takimi jak Szczecin i Koszalin. U ujścia Parsęty karetki wyjeżdżały do 2494 zdarzeń. Co warte podkreślenia, w okresie wakacji na Wybrzeżu, uruchomiono 7 dodatkowych zespołów ratownictwa medycznego, z czego jeden, podobnie jak w latach ubiegłych, stacjonował w Ustroniu Morskim.
Oprócz naziemnych zespołów medycznych, pod Koszalinem rokrocznie latem uruchamiana jest jedyna sezonowa baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W tym roku śmigłowiec ratowniczy startujący z Zegrza Pomorskiego wykonał 124 misje, z czego 28 to transporty międzyszpitalne, a reszta to nagłe zdarzenia i zachorowania. Najwięcej, bo aż 26 lotów wykonywanych było do wypadków komunikacyjnych. Odnotowano także 10 zatrzymań krążenia, 9 udarów i 8 zawałów serca.
Warto z kolei zwrócić uwagę na zdarzenia do jakich wyjeżdżali karetkami zachodniopomorscy medycy. -Interwencje w okresie letnim najczęściej dotyczyły udarów cieplnych, podtopień i zasłabnięć. Dużo było pacjentów nieprzytomnych z powodu upojenia alkoholowego lub takich, którzy doznali urazów w wyniku bójek. Sporo zgłoszeń dotyczyło osób poniżej 18 roku życia. Ratownicy medyczni w naszym województwie udzielili pomocy ponad 3 tysiącom dzieci. Interwencje z udziałem dzieci dotyczyły najczęściej urazów, do jakich doszło podczas zabawy na rolkach, rowerze, hulajnodze czy deskorolce. Często takie wypadki miały miejsce z powodu nieodpowiedniej opieki ze strony rodziców – dzieci nie miały kasków na głowach, użytkowały urządzenia w niewłaściwy sposób lub bawiły się urządzeniami nieprzystosowanymi do ich wieku - tłumaczy Paulina Targaszewska, rzecznik prasowy WSPR w Szczecinie. Sporo wezwań było niezasadnych, lub niepotwierdzonych. Chociażby z tego względu, że zgłaszający nie potwierdzali stanu rzekomej osoby poszkodowanej.Niestety doszło również do 33 ataków na ratowników medycznych. - Agresywni pacjenci lub świadkowie zdarzeń nie tylko ubliżali ratownikom i grozili im, ale niejednokrotnie także szarpali, pluli, kopali i bili członków zespołów ratownictwa medycznego. W kilku przypadkach ich obrażenia były na tyle poważne, że musieli oni przerwać dyżur i przebywali na zwolnieniu lekarskim. Nie zabrakło też szkód w karetkach – w jednym przypadku uszkodzono nosze, w innym szybę w karetce. Koszty szkód to kilkanaście tysięcy złotych - podsumowuje P. Targaszewska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze