- Pamiętajmy o tym, że prezydent, wójt, burmistrz oprócz tego, że jest samorządowcem, który służy swojej społeczności lokalnej, jest też człowiekiem (...). Jako obywatel chciałabym mieć prawo dokonania wyboru – czy chcę ubiegać się o kolejną kadencję, czy zmienię swoją drogę – mówiła Anna Mieczkowska podczas wystąpienia w debacie na temat zniesienia dwukadencyjności, która odbyła się w Warszawie na posiedzeniu Komisji Samorządu i Administracji Państwowej.
Idąc tym torem prezydent Kołobrzegu stwierdziła, że przepis mówiący o dwukadencyjności jest niezgodny z prawem i został podjęty bez poszanowania zasad demokracji. Przypomnijmy, że prawo limitujące liczbę kadencji zostało znowelizowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Takie rozwiązanie miało przyczynić się, zdaniem wnioskodawców, do wyeliminowania patologii związanych z tworzeniem się układów i powiązań w samorządach w których przez lata władzę sprawują te same osoby.
Oprócz swoich zwolenników, ma ono jednak wielu przeciwników, a wśród nich większość samorządowców, którzy obecnie postulują zniesienie tych przepisów. I to właśnie m.in. przedstawiciele samorządów i organizacji pozarządowych, a także prawnicy, parlamentarzyści oraz członkowie MSWiA wzięli udział w debacie. Wśród nich również prezydent Kołobrzegu, która podkreśliła podczas swojej wypowiedzi, że „spośród trzech szczebli samorządu to właśnie prezydenci, burmistrzowie i wójtowie zostali tak bardzo „wyróżnieni". - A co ze starostami, marszałkami? - pytała – Dlaczego nie radni? Przecież to jest czasami ich główne miejsce pracy i bez tego, że są radnymi nie mogliby funkcjonować w naszej lokalnej społeczności. Dlaczego zatem tylko prezydent, wójt i burmistrz? Parlamentarzyści też nie są obarczeni koniecznością powiedzenia po dwóch kadencjach „do widzenia" swoim wyborcom – mówiła A. Mieczkowska. W podobnym tonie przemawiali także inni obecni na posiedzeniu komisji samorządowcy, m.in. Magdalena Czarzyńska-Jachim,prezydent Sopotu, Ryszard Grobelny, były prezydent Poznania, Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.
Podczas dyskusji podkreślano również rolę mieszkańców, którzy, według przedstawicieli samorządów, mogą, czy podczas wolnych wyborów czy poprzez referendum, zrezygnować z rządów niechcianego prezydenta czy wójta.
Dyskusja trwała ponad 4 godziny, a całości – bardzo ciekawą, możecie odsłuchać tutaj https://www.youtube.com/watch?v=gNhSoWH0QIQ
Mam zaszczyt pełnić funkcję prezydenta Kołobrzegu po raz drugi. To jest moja druga kadencja. I mam przekonanie, że o wiele lepsza niż poprzednia, choć podsumowując pierwsza lata mojej prezydentury mogłam pochwalić się wieloma sukcesami w niekorzystnych warunkach i okolicznościach. Dlaczego lepsza? Ponieważ dzisiaj oprócz wizji i wiedzy merytorycznej nie brakuje mi doświadczenia.
W tej sali są reprezentanci różnych grup, są parlamentarzyści, świat nauki, są też samorządowcy. I to co nas łączy niewątpliwie, to fakt, że ponad wszelką wątpliwość ten przepis mówiący o dwukadencyjności jest niezgodny z prawem, został podjęty bez poszanowania zasad demokracji, nie był też konsultowany ze stronami, które powinny się w tek kwestii wypowiedzieć.
To co jest pewne – zostaliśmy tak naprawdę bardzo „wyróżnieni", bo spośród trzech szczebli samorządu tylko samorząd gminny i to w dodatku jeden organ – wykonawczy, został tak potraktowany. I tu mogłabym zdać mnóstwo pytać, ale one już padły na tej sali – dlaczego nie powiat i starostowie? Znam takich, którzy od początku są starostami. Dlaczego nie marszałkowie? Znam wielu, którzy są marszałkami od kilku kadencji. Dlaczego nie radni? Przecież to jest czasami ich główne miejsce pracy i bez tego, że są radnymi nie mogliby funkcjonować w naszej lokalnej społeczności. Dlaczego zatem tylko prezydent, wójt i burmistrz? Parlamentarzyści też nie są obarczeni koniecznością powiedzenia po dwóch kadencja „do widzenia" swoim wyborcom.
To mnie niesłychanie martwi i podzielę się to refleksją. Nawet tu na tej sali padają słowa o malwersacjach, o jakiś nieprawidłowościach, bo takie są badania. Szanowni państwo – w przestrzeń publiczna jest tak naprawdę emanacją tego jakie panują nastroje. Bardzo łatwo jest obrzucić kogoś błotem, że różnych nieprawidłowości się dopuszcza. To co mnie martwi to jeszcze to, że tak naprawdę nie można na podstawie teorii powiedzieć jak wygląda praca samorządowca, bo to my wiemy ile godzin pracujemy i my wiemy jak łatwo jest zweryfikować naszą pracę. Nawet ten raport, którym sprawozdajemy się raz w roku, nawet prawo, które jest dane ustawowo mieszkańcom o referendum – mój kolega szybko pożegnał się z funkcją burmistrza, po prostu mieszkańcy zrobili referendum i nie jest już burmistrzem i nie wrócił już do tej pracy. Mam taką nadzieję, że ta dzisiejsza dyskusja będzie dopiero początkiem. Ja nawet nie wiem, czy dwukadencyjność dzisiaj w obliczu różnych problemów w którymi ja się zmagam każdego dnia, mieści się w pierwszej piątce tematów, którymi się zajmuję. Ja jeszcze nie podjęłam decyzji co będę robiła za cztery lata, a chciałabym mieć jako obywatel prawo dokonania tego wyboru – czy będę się ubiegała o kolejną kadencję, czy też zmienię swoją drogę. Niech to będzie jednak moje prawo, konstytucyjne prawo, nieprzekreślone jedną decyzją polityczną (...). Pamiętajmy, że prezydent poza tym, że jest samorządowcem, który służy swojej społeczności lokalnej, jest też człowiekiem i naprawdę nie chciałabym słuchać, że dwukadencyjność jest dlatego, że my wypalamy się szybciej, że nie potrafimy podejmować kreatywnych decyzji(..).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze