„Błyskotki" to ujęcie kobiet jakby nie miały nazwisk, cech osobowych, lecz należały do wspólnej klasy zjawisk nieistotnych, błahych" - pisze Inga Iwasiów, pisarka, krytyk literacki, profesor nauk humanistycznych Uniwersytetu Szczecińskiego. Bezpardonowy atak na kołobrzeskie prezydentki, a także brak odzewu ze strony lokalnych samorządowców, pokazuje niestety, że jest w naszym mieście przyzwolenie na dyskryminację i seksizm.
Kobietom w polityce zawsze próbuje się dowieść, że działają na nieswoim terenie. Wydana niedawno w polskim przekładzie książka Mary Beard „Kobiety i władza" zawiera przykłady walki z polityczkami przy pomocy słów i obrazów etykietujących. Np. w kampanii o prezydenturę między Clinton a Trumpem wykorzystywano obraz Meduzy, karykaturyzujący silną kobiecość. Niekiedy polityczki odwracały typowe atrybuty płci na swą korzyść: przykładem może być sposób noszenia torebki przez Margaret Thatcher.
„Błyskotki" to po pierwsze ujęcie kobiet jakby nie miały nazwisk, cech osobowych, lecz należały do wspólnej klasy zjawisk nieistotnych, błahych. Często mówiło się o kobietach w polityce „paprotki", wskazując, że nie mają swojego zdania, zaledwie dekorują Biuro Polityczne w PRL-u czy inne gremium w partiach po 1989 roku. Te błyskotki pewnie nawiązują do paprotek, ale niosą dodatkowy element urazy, związany z faktem, że panie prezydentka i wiceprezydentki w niczym nie przypominają „typowego polityka". Podwójnie razi mnie łatwe przechwycenie przez dziennikarzy, którzy powinni być obiektywni, tego przezwiska. Spójrzmy jednak na umniejszającą nie tylko osoby, lecz poprzez nie także urząd, desperacką próbę obrony terytorium. Kobiety w polityce? Ot, takie błyskotki, pobłyszczą i pójdą sobie – mówią zaniepokojeni mężczyźni. Zapewne przeliczą się, ponieważ kobiety świetnie pracują i przywodzą w samorządach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze