Dyskusja dotycząca koncepcji Supermiasta była bardzo emocjonalna, zwłaszcza, że projekt jej dotyczący, Kołobrzescy Razem złożyli w przededniu sesji Rady Miasta. „Nie tak się to robi", „czujemy się pominięci", „brak przedstawicieli gminy" - to najczęstsze zarzuty, jakie padały ze strony opozycyjnej koalicji PiS-Woźniak do inicjatorów złożonego dokumentu.
Na wtorkowej sesji Rady Miasta radni dyskutowali nad projektem uchwały o poszerzeniu granic administracyjnych miasta. Pod obrady samorządowców zgłosił go, w poniedziałek, klub Kołobrzescy Razem
Projekt tzw. Supermiasta nie wszedł do porządku obrad, skutecznie zablokowała go koalicja PiS-Woźniak
Projekt zakładał zainicjowanie działań zmierzających do połączenia gminy i miasta w jedną jednostkę samorządu terytorialnego.
Przypomnijmy; projekt inicjujący działania dotyczące poszerzenia granic administracyjnych miasta, został przedstawiony dziennikarzom podczas piątkowej konferencji klubu Kołobrzescy Razem. Samorządowcy zapowiedzieli wówczas, że chcieliby doprowadzić do połączenia gminy i miasta w ciągu najbliższych pięciu lat. Zaskoczenie inicjatywą KR wyraził, natomiast, w rozmowie z naszym portalem, Włodzimierz Popiołek, wójt gminy Kołobrzeg. Urzędnik zaznaczył, że czuje się pominięty w działaniach klubu popierającego prezydent miasta. - Nie było żadnych poważnych rozmów w tej sprawie, przedstawienia planu, warunków. Ujmę to obrazowo; do tanga trzeba dwojga, w rezultacie zaś, wygląda to tak, że to solista wyszedł przed szereg i gra.
W podobnym tonie wypowiadali się na wtorkowej sesji radni koalicji PiS-Woźniak, którzy tłumaczyli, że nie mieli możliwości zapoznać się ze złożonym w przeddzień sesji dokumentem . - Taki projekt powinien być dyskutowany na komisjach (...). Czujemy się mocno pominięci. Zawsze zaczyna się od konsultacji – mówiła Izabela Zielińska (Obywatelski Kołobrzeg). - To tylko zielone światło, chodzi o to, żeby wszystkie działania w tej kwestii były sformalizowane – wyjaśniał Dariusz Zawadzki, przewodniczący Kołobrzeskich Razem. Opozycja podkreślała również, że na sali obrad zabrakło przedstawicieli gminy Kołobrzeg. - Nie róbmy tego w ten sposób – mówił Krzysztof Plewko – Jestem za tym, żeby łączyć, ale zróbmy „okrągły stół", spotkajmy się z radnymi gminy, ustalmy warunki, rozmawiajmy – tłumaczył radny PiS-u.
Podobnie wyrażał się lider klubu Prawo i Sprawiedliwość, Maciej Bejnarowicz, który nie ustrzegł się jednak przez złośliwością. - Cieszę się, że państwo, poprzez tę uchwałę, zdopingowaliście panią prezydent do właściwej pracy na rzecz Kołobrzegu – mówił Bejnarowicz.
Podczas dyskusji Dariusz Zawadzki przypomniał, że podobny wniosek, obligujący urzędników do rozpoczęcia działań zmierzających do poszerzenia granic miasta, został wprowadzony na jednej z komisji prowadzonej przez Izabelę Zielińską. - Himalaje hipokryzji. Jakoś nie widziałem na spotkaniu komisji wójta Popiołka – mówił lider KR. - Zgłaszanie takich projektów bez konsultacji z innymi klubami to brak szacunku. Do ich procedowania właściwe są komisje. I my to zaplanowaliśmy na posiedzeniach, to już się dzieje – przypominał tymczasem Bejnarowicz.
Ostatecznie projekt uchwały Kołobrzeskich Razem nie wszedł pod obrady radnych na wtorkowej sesji. Nie oznacza to jednak, że w tym temacie nie będzie prowadzonych działań. Jak podkreślali radni wszystkich opcji, połączenie miasta i gminy to proces nieunikniony. Krzysztof Plewko zaznaczył, że „potrzebny jest właściwy początek tej drogi".
Do tematu wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze