
W czwartkowe popołudnie z kołobrzeskiego portu wypływały jednostki Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Pierwsza interwencja dotyczyła zaginionego dziecka. Na zachód od Kołobrzegu miało wejść do wody i zaginąć. Po pewnym czasie okazało się, że dziecko się odnalazło.
Kolejna interwencja dotyczyła kajakarza. Tym razem na wschód od Kołobrzegu, płynęły po morzu cztery kajaki. Jeden z mężczyzn opad z sił. Jego koledzy dopłynęli do brzegu i wezwali pomoc. Z Kołobrzegu wypłynął zarówno statek ratowniczy „Szkwał" jak i łódź ratownicza. Ostatecznie przed dotarciem na miejsce jednostek pływających udało się ściągnąć kajakarza na brzeg.
Tym razem nikomu nic się nie stało, jednak sytuacje tego typu pokazują, że nawet podczas wypoczynku trzeba mieć się mocno na baczności.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jacy to kajakarze jak go zostawili samego, jeden powinien go asekurować, nie musieli wszyscy uciekać po pomoc, to chyba janusze na kajakach, a nie kajakarze.
Jacy to kajakarze jak go zostawili samego, jeden powinien go asekurować, nie musieli wszyscy uciekać po pomoc, to chyba janusze na kajakach, a nie kajakarze.