Kilka dni temu na rzece Bug, w okolicach Kuligowa, znów zrobiło się nerwowo. Na zamarzniętej rzece zauważono psa, który utknął na lodzie. Sprawa trafiła do służb i natychmiast przywołała wspomnienia wydarzeń sprzed niemal dwóch lat; wtedy, jak wielu zapewne pamięta, ratownicy z Kołobrzegu przejechali ponad 700 kilometrów, by uratować psa uwięzionego w tym samym miejscu, na tej samej rzece.
Tym razem sytuacja zakończyła się bez interwencji naszych specjalistów. Psu, który ugrzązł na zamarzniętym Bugu, udało się samodzielnie zejść na brzeg i oddalić. Zwierzak najwyraźniej uznał, że ma już dość zimowych przygód na lodzie.
To dokładnie ta sama rzeka, na której w lutym 2024 roku rozegrała się akcja, o której było bardzo głośno. Wówczas sześciomiesięczny pies utknął na niewielkiej wysepce i przez niemal tydzień nikomu nie udało się bezpiecznie dotrzeć do zwierzęcia. Działania lokalnych służb skutecznie komplikowała pogoda, trudne warunki na rzece i przerażony psiak.
Wtedy do akcji wkroczyli ratownicy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa z Kołobrzegu, ludzie, którzy na co dzień ratują życie na Bałtyku. Paweł Depta, Jacek Rzeszotarski i Maciej Deręgowski wsiedli w samochód i ruszyli w trasę liczącą ponad 700 kilometrów. Nocna akcja z 2 na 3 lutego nie była łatwa, ale po drugiej próbie zakończyła się sukcesem. Pies został uratowany i przekazany pod opiekę specjalistów.
Tym razem wszystko skończyło się spokojnie, jednak jedno pozostaje niezmienne: gdyby trzeba było pomóc, kołobrzescy ratownicy z pewnością nie wahaliby się ani chwili.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze