
Akcja ratunkowa z Dźwirzyna (tutaj) nie była jedyną w której, w poniedziałkowe popołudnie, ratownicy SAR brali udział. Po dramatycznych wydarzeniach po raz kolejny musieli wypłynąć w morze.
Tym razem powodem był tajemniczy telefon – nieznany mężczyzna zadzwonił bezpośrednio do Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego w Gdyni i poinformował o tym, że 2 km od brzegu w okolicach Ustronia Morskiego najprawdopodobniej unoszą się zwłoki.
Na miejsce wysłano łódź ratowniczą z Brzegowej Stacji Ratownictwa w Kołobrzegu. Ten sam mężczyzna zadzwonił po około 10 minutach, tym razem bezpośrednio do ratowników, z pytaniem czy już wrócili do portu, bo nie widzi świateł na morzu i się o nich martwi. Nie chciał się przedstawić. Po przeszukaniu akwenu nikogo nie odnaleziono.


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze